Co nas zatruwa?…

Prócz wszystkich tych chemicznych czynników, które często także  sami sobie aplikujemy mamy jeszcze te, które tworzą naszą osobowość. Chodzi mi o myśli i wynikające z nich emocje, uczucia, nawyki, braki, traumy…. Wszystko co tworzymy ma początek w naszym umyśle i od jakości tych myśli zależeć będzie to, ile „trucizny” wpuścimy. Przyjdą ludzie, zdarzenia, okoliczności  które sprowokują pewien rodzaj myślenia, zatrują nasze życie. Można popracować nad sobą, zaobserwować myśli, powstrzymać reakcje na nie. Wymaga to  pełnej uważności, analizy, ale przede wszystkim chęci by tego dokonać. Poprzez tę pracę nauczymy się odczytywać intencje swoje i innych. Na to jak zareagujemy na daną sytuacje mamy wpływ tylko my sami. Dlatego jeśli nie chcę karmić się negatywnymi rzeczami, to wyrzucamy je ze swojej codzienności lub ograniczamy do minimum. Nikt na siłę nie wedrze się do naszego umysłu, oczywiście może nas zahaczyć, ale tutaj  liczy się tylko nasza reakcja. Teraz jest masa negatywizmu we wszystkim: w telewizji, internecie, ale także w ludziach. Mamy coraz więcej problemów, narzekamy, obwiniamy innych.  Każdy ma w sobie dobro i zło i każda z tych cech będzie chciała się wyrazić. Jeśli robimy to z umiarem, to ok. Krzywdzimy innych, ale też pozwalamy na to, aby inni krzywdzili nas. Czasami nie da się wykrzesać nic pozytywnego, gdyż są ludzie i zdarzenia, które niosą takie blokady, że nie możemy się przebić. Niektórzy uzupełniając własne braki posuwają się do manipulacji głównie na poziomie emocjonalny poprzez uruchamianie wśród ludzi poczucia winy, wstydu czy braku pewności siebie. Myślenie o sobie  poprzez zaniżanie własnej wartości zatruwa umysł najbardziej. Nikt nie doceni naszych wysiłków, jeśli sami nie potrafimy ich docenić. Pracuję nad tym od dwóch lat i nadal zdarzają się sytuacje, w których widzę braki u siebie  na tym poziomie. Takie sytuacje będą miały miejsce, gdyż wewnętrzna praca nad sobą nie powoduje ich unikania. One  były, są  i będą, jednak poprzez świadomą analizę jestem w stanie szybciej  z nich wyjść i to obronną ręką. Czego życzę Wam wszystkim szczególnie teraz.

.

Czego my tak właściwie w życiu szukamy?…

Tak do końca nie wiem czy to jest pytanie, czy stwierdzenie lub potwierdzenie tego, że czegoś w życiu jednak nam brakuje. Inaczej nie szukalibyśmy tego na zewnątrz. Zazwyczaj w życiu szukamy  tego, co uzupełni nas na różnych płaszczyznach. Jakie to płaszczyzny, to oczywiście sprawa indywidualna.  Jeśliby chcieć wymienić, to przede wszystkim szukamy: szczęścia, miłości, zdrowia, pracy, szacunku, uznania, rozrywki, przyjaciół  …… – nie wiem czy jest jakiś koniec tych określeń, ilu ludzi, tyle potrzeb.

Samo szukanie może być męczące dla tych, którzy podejmują próbę odnalezienia, ale może być także życiowym wyzwaniem.  „Szukajcie, a znajdziecie”  – jest takie przesłanie . To ile wysiłku włożymy nikt nie wie , nie wiadomo czy dostaniemy też to, czego potrzebujemy. Jeśli takie poszukiwania sprawiają nam przyjemność, rozwijają nas, to nawet jesteśmy w  stanie coś odnaleźć. Jednak później staramy się to utrzymać i tu może pojawić się kolejny problem, gdyż dochodzi strach związany z utratą. Koło się zamyka i tak wygląda nasza wędrówka przez to ziemskie życie. Jedno jest pewne praktycznie każdy na jakimś poziomie wchodzi w rolę „Poszukiwacza”. Tutaj brawa dla wytrwałych, ponieważ rola ta jest jedną z trudniejszych. Nikt nie ma 100 % pewności, że otrzyma to czego szuka. Chociaż jest stwierdzenie, że jeśli masz pewność,  to otrzymasz –  tylko nie podają jakim kosztem. Dlatego tak często ludzie się poddają. Ile można poszukiwać, pracować nad sobą, leczyć traumy?

Jest jeszcze taka teoria, że poprzez poszukiwanie nie jesteśmy w stanie docenić tego, co mamy. Jeśli nasza uwaga jest tak kierowana, to cała reszta staje się dla nas niewidoczna. A może po prostu nie ma czego szukać, może mamy wszystko to, co jest nam na daną chwilę potrzebne. Nie widzimy tego, bo jesteśmy „poszukiwaczami” tych właściwych rzeczy lub innych, bo wszystko się zmienia  potrzeby również. Ciężko jest docenić chwilę obecną i cieszyć się nią. Zawsze znajdzie się coś, co nam nie pasuje lub jest mało wystarczające. Chcemy więcej i więcej, a w rezultacie nic nie dostajemy lub dostajemy zupełną odwrotność. Zgodnie z prawami ziemskimi dostajemy to na czym skupiamy uwagę. Czyli jeśli np. na braku, to dostaniemy tego więcej – sami przyciągniemy go do siebie.

Można godzić się z porażkami, można wkoło poszukiwać, można się poddawać lub akceptować i doceniać to co mamy. Każdy wybierze swoją formę, zgodnie z tym jak mu dyktuje serce,  bo przecież serce się nie myli. Gdzieś na końcu drogi przyjdzie nam i tak to wszystko zostawić i tego „poszukiwacza” również. Życie samo w sobie jest już wyposażone we wszystko czego potrzebujemy, tylko ciężko jest nam to zobaczyć.

Jak radzić sobie ze smutkiem?…

Odczucie smutku dopada praktycznie każdego z nas, niezależnie od tego, jak bardzo się staramy unikać sytuacji, które mogłyby powodować taki rodzaj odczucia. Nie uciekniemy od tego gdyż w wielu przypadkach nie mamy na to wpływu, szczególnie wtedy, gdy odczucie smutku powodowane jest czynnikami zewnętrznymi. Nawet izolacja nic tu nie. To my sami wpływamy na  takie odczucie, często automatycznie, ponieważ tak działaliśmy przez lata kodując w sobie pewne wzorce czy reakcje. Często sami wywołujemy w sobie takie stany, gdyż potrzebujemy uzupełnić brak emocjonalny. Jeśli od dzieciństwa często towarzyszyło nam uczucie smutku (z rożnych przyczyn), to właśnie taki obraz zakodowaliśmy i do tego dążymy.  Tak zostaliśmy nauczeni  – jak reagować w pewnych sytuacjach lub tak reagują  inni i my też tak robimy. Bo przecież jak wszyscy się smucą z jakiegoś powodu , to ja też. Jeśli postąpię inaczej odrzucą mnie lub po prostu oskarżą o np. brak współczucia.

  1. Co robić, gdy chcemy koniecznie uniknąć smutnej sytuacji?

Na tym, jak wpłynie na Ciebie dana sytuacja masz kontrolę tylko Ty sam. To co u jednych wywołuje uczucie smutku, to u innych wcale takie być nie musi. Wszystko zależy od tego ile tego smutku niesiesz w sobie. Jeśli uświadomisz sobie kiedy i w jakich okolicznościach narażasz się na smutek  najbardziej, wtedy będziesz mógł kontrolować swoje emocje i to w jaki sposób zareagujesz w danej sytuację. Samo zauważenie powtarzających się wzorców, które nam nie odpowiadają pozwala na unikanie ich w przyszłości. Również zachowanie dystansu do sprawy pomoże w ocenie sytuacji i w uzyskaniu odpowiedniej reakcji. To co ma przyjść i tak przyjdzie, jak nie w tym momencie, to w innym, jednak sama reakcja zależy tylko od nas. Oczywiście nie da się w trudnych momentach udawać, że jesteśmy szczęśliwi – chociaż często to właśnie w taki sposób postępujemy. Przez to nakładamy na siebie kolejne maski, które i tak kiedyś trzeba będzie zrzucić. Oszukujemy tym siebie i innych i to jest kolejny powód do smutku.

2. Co robić, gdy już dopadnie nas taka emocja…

Jeśli już znajdziemy się w punkcie, gdzie to odczucie smutku nas zahaczyło, to pozostaje nam tylko akceptacja, zaprzestanie walki z tym uczuciem. Każdy rodzaj walki przyniesie nam inne negatywne emocje, które dołączą automatyczne. Czasami walka zamienia się w bitwę. Szkoda na to naszej energii i siły. Jeśli z czymś lub kimś  walczymy, to musimy pogodzić się z myślą, że w walce są wygrani i przegrani. Zaakceptowanie sytuacji nawet poprzez świadome potwierdzenie tego smutku, czyli np. „tak jestem smutny, dopadło mnie” pomoże nam podjąć odpowiednie kroki. Jeśli wiemy co ten smutek wywołało i potwierdzimy to odczucie w sobie (czyli świadome rozeznanie sytuacji) to możemy zastanowić się jak zachować się kolejnym razem i nie dać przyzwolenia na taki stan. To co nieuświadomione i tak będzie chciało znaleźć ujście zsyłając nam raz za razem rożne smutne okoliczności i zdarzenia. Czasami można również odwrócić, chociaż na chwile swoją uwagę od smutku, przekierować ją na coś lepszego. Zawsze jest wśród  nas coś lub ktoś wnoszący odrobinę pozytywności, wystarczy się tylko rozejrzeć.

3. Jeśli sama akceptacja i uświadomienie sobie pewnych smutnych okoliczności czy odczuć i tak nic nie daje lub mamy wrażenie,  że pomaga tylko na krótką chwilę…

W tym miejscu należałoby napisać, że to koniec, że nie ma już wyjścia, należy odpuścić, pogodzić się z tym, że nasze życie takie po prostu jest, nic już nie da się zrobić. Poddanie się różni się od akceptacji tym, że przy poddaniu – chociaż to też działanie – następuje całkowita rezygnacja. Natomiast akceptacja polega na pogodzeniu się, ale także na przyzwoleniu na jakiś rodzaj działania.  Takie całkowite poddanie się może  pomóc nam wyjść z przykrych sytuacji. Właśnie wtedy, przy całkowitym braku wyjścia, można znaleźć odpowiedź na to co nas spotyka. Wtedy robi się przestrzeń, w której pewne sytuacje po prostu się dzieją.  Samo przyzwolenie na to może przynieść nam rozwiązanie wielu problemów. Jednak to zadziała tylko wtedy, gdy temu poddaniu będzie towarzyszyło odczucie. Samo słowo nic nie zdziała. Jeśli się poddamy tylko dlatego, że czekamy na „cud”, to dalej na ten „cud” będziemy czekać. Gdyż do poddania się dochodzi słowo czekam, a wtedy nie jest to całkowita rezygnacja tylko stan oczekiwania, ale to jest już temat na kolejny wpis. Poddać się, czyli zrezygnować, na nic już nie czekać.

Pamiętajmy jednak, że wszystko ma swój drugi biegun. Drugim biegunem smutku jest radość i po ciężkich chwilach pojawią się i te radosne. Życie samo dąży do równowagi bez względu na nasze działania.

Trzy kroki do wolności…

W szerokim rozumieniu wolność sprowadza się do odczucia, które w żaden sposób nie hamuje nas, nie ogranicza, nie narusza naszej przestrzeni osobistej, a raczej pozwala nam na swobodne działanie i wyrażanie siebie… Jak osiągnąć ten stan, w którym czujemy, że jesteśmy wolni?

  • Trzy kroki…Zaprzestanie stawiania się w roli człowieka , który jest zależny od innych na różnych poziomach: emocjonalnym, towarzyskim, uczuciowym… To my sami poprzez brak pewności siebie, rozeznanie tego co nam służy, a co nie, oddajemy siebie w ręce innych. Pozwalamy, aby sterowano nami, planowano  czy podważano nasze uczucia i odczucia. Człowiek zniewolony to człowiek ograniczony.   Ograniczenia w postrzeganiu wolności są naszymi ograniczeniami, które projektujemy na rzeczywistość. Walka z nimi jest z góry skazana na porażkę. Uczucie ciągłego przymusu wynika z tego, że brakuje nam odrobiny elastyczności, która poszerzyłaby nasze postrzeganie na to do czego mamy się dostosować.  Tylko my mamy kontrole nad swoim umysłem  i  poprzez swoje odczucia i wizje możemy ustalić sposób realizacji jaki zastosujemy. Unikajmy zależności, czyli bycia człowiekiem niesamodzielnym, uzależnionym od innych czy podporządkowanym. Zależność jest cechą, w której jakakolwiek relacja ,w momencie straty sprowadza się do poczucia braku.  Braki zazwyczaj próbujemy uzupełnić poprzez szukanie na zewnątrz wśród rówieśników, czekaniem na gotowe rozwiązanie, na bodźce czy pomysły. Uzależnienie emocjonalne  w momencie kiedy emocje zostaną ograniczone zaprowadzi nas jedynie  do odczucia głodu czy większego pragnienia. A nadmierne pragnienie czegoś lub kogoś jest ogromnym naruszeniem wolności obu stron. Nie uzależniajmy swojego samopoczucia od innych ani od okoliczności zewnętrznych. Pracując nad sobą, mamy nie tylko szansę wyjścia z zależności ale i dania tej wolności innym.
  • Wyznaczenie innym  granic, poprzez szacunek do siebie i swoich przekonań, trzymanie się swoich wartości, dawanie bez przymusu narzuconego z zewnątrz. Warto dbać o własne granice, nie pozwalać innym przekraczać ich, ale również samemu nie naruszać granic innych ludzi. Naruszanie przestrzeni innych jest wynikiem dużych braków, nad którymi należy pracować.
  • Zaniechanie nadmiernej uległości, uniżoności czy płaszczenia się. Cechy te prowadzą to ciągłego zaniżania swojej wartości i na dłuższą metę mogą być również drażniące. Poprzez ciągle stawienie innych czy ich potrzeb ponad naszymi  sami zaburzamy swoje naturalne rytmy. Róbmy wszystko  ale w granicach rozsądku, pomagajmy, zaspokajajmy potrzeby innych ale także i swoje. Kolejność każdy ustala sobie sam.

Jak osiągnąć upragniony cel „metodą trzech kroków”…

Ten wpis jak i kolejne będą wskazówką, za pomocą, której postaramy się podać w trzech krokach jak poprawić, ulepszyć, wzbogacić czy zmienić swoje podejście do życia, tak  aby było ono satysfakcjonujące i zgodne z nami samymi.

„Trzy kroki do celu”…

Każdy ma przynajmniej jeden cel w życiu i choć często nie zdajemy sobie z tego sprawy jest on wpisany w naszą życiową drogę. Więc najłatwiej byłoby napisać abyś odkrył ten wymarzony i jedyny  cel i podążał ku jego realizacji….jednak ta droga jest bardziej złożona. Należy także wskazać, że tych życiowych celów może być wiele, a szukanie czy odkrywanie ich czasochłonne i meczące. Czasami również jakiś cel okazuje się celem innego człowieka, a my po prostu tracimy czas na jego realizację.

Na czym warto się skupić:

  • To czy cel jest wpisany w naszą drogę odczytamy za pomocą emocji i uczuć jakie nam towarzyszą. Wszystko co należy do nas, co jest zgodne z naszą duszą czy wewnętrznym głosem przyniesie nam lekkość działania i zadowolenie. Natomiast jeśli gdzieś po drodze czujemy zgrzyty, widzimy same poprzeczki, to możemy być pewni, że zdążamy do celu ale nie naszego. Dlatego najważniejsze jest wsłuchanie się we własne podszepty oraz  w uczucia jakie w nas wzbudzają. Pogodzenie myśli z sercem czyli wewnętrzna zgodność zaprowadzi nas do osiągnięcia celu jak najmniejszym kosztem.

  • Jak już jesteśmy zgodni na tych poziomach i mamy  gotowy zarys naszego celu, to przychodzi czas na kolejny krok czyli ubarwianie go i rozszerzanie jego perspektywy. Tak jak podczas kolorowania dobieramy czy mieszamy kolory, tak i przy realizacji celu należy bawić się swoimi możliwościami. Bo każdy posiada wachlarz pełen możliwości, zdolności, zasobów wspierających i uzupełniających się.

  • Mamy cel i rozeznanie drogi do jego osiągnięcia wiec pozostaje trzeci krok, a mianowicie przyjęcie i zaakceptowanie go. Często podczas drogi do celu tracimy siły, wątpimy w jego realizację, wątpimy w to czy zasługujemy na to, co jest na jego mecie. Sam start jest pełen pasji i zadowolenia, jednak napotkane na drodze problemy skutecznie wydłużają drogę do niego, a nawet przynoszą rezygnację. Brakuje nam siły, ponieważ próbujemy nadmiernie  kontrolować, wypalamy się oczekując na natychmiastowe efekty i rezultaty. Czasami warto tak w połowie drogi pogodzić się z faktem, że może się nie udać. Wtedy pozwolimy sobie na odpuszczenie i rozluźnienie emocji i energii towarzyszących. Bo przyjedzie do nas wszystko chciane i niechciane. Przyjęcie i akceptacja polega nie tylko na samych pozytywach ale i na pogodzeniu się z negatywami, które wpisane są w tej drodze. O czym należy pamiętać, a mianowicie o tym, aby nie wątpić w to, że zasługujemy gdyż tylko pewność osiągnięcia tego o czym marzymy da pozytywne efekty.

Co ma wpływa na nasze samopoczuciem? Jak czynniki sterują naszą rzeczywistością…

Istnieje wiele czynników, które mają wpływ na to, jak czujemy się w danej chwili lub w szerszym ujęciu decydują o tym , jak będziemy czuć się w najbliższym czasie. Oczywiście wiele zależy od nas i od świadomości tego co nas otacza, wiedzy o tym  co nam służy czy po prostu jest dla nas wyniszczające. Liczy się wszystko co płynie do nas z zewnątrz ale i to co jest wewnątrz nas samych.

Czynnikami zewnętrznymi wpływającymi na nasze samopoczucie mogą  być wszelkie zdarzenia, ludzie okoliczności, emocje, które przychodzą do nas poprzez kontakt zewnętrzny, których nieraz nie kontrolujemy, na które zazwyczaj nie mamy wpływu.

Czynnikami wewnętrznymi zazwyczaj są  nasze przekonania, schematy myślowe, przyzwyczajenia, warunki genetyczne, dziedziczenie. Te wewnętrzne czynniki, które wpływają na nasza samoocenę, na ocenę naszej rzeczywistości mają ogromny wpływ także na nasze samopoczucie. Zaniżona samoocena powodowana brakiem akceptacji, brakiem pewności siebie, złymi nawykami czy porażkami ale także określonymi  wzorcami, które powtarzają się w naszych rodzinach bardzo skutecznie może zepsuć na dnia uroki codziennego.

Ciągłe, zewnętrzne bombardowanie nas negatywnymi zdarzeniami, obarczanie obowiązkami, które niekoniecznie nam odpowiadają, wymaganie od nas więcej niż jesteśmy w stanie dać powodują negatywne odczucia, a nawet  sprzeciw. Istnieje również cala gama pozytywnych czynników, które sprawiają, że życie staję się piękniejsze, ciekawsze i uwalniające. Tymi czynnikami są przede wszystkim te, które powodują uśmiech na naszych twarzach, uczucie szczęścia, chęć poszerzania swoich perspektyw, a także naszą chęć do życia –  czyli  robię to co lubię, otaczam się wspaniałymi ludźmi, mam kontrolę nad sobą i otoczeniem, sprawiam radość sobie i innym…

Starajmy się o to, aby nasze zachowania miały pozytywne skutki, gdyż to właśnie wróci do nas ze świata zewnętrznego. Dostajesz dokładnie to co wysyłasz, nawet jeśli przyjdzie z opóźnieniem, to jednak przyjdzie. Zazwyczaj to co dobre odwleka się nawet latami, a to co złe natychmiastowo materializuje się. Podobne przyciąga podobne. Pamiętajmy także o naszym zdrowiu gdyż to  „w zdrowym ciele, zdrowy duch”.

Jak poprawić relacje?…

Każdego dnia jesteśmy skazani na bliższy bądź dalszy kontakt z otoczeniem –  czyli po prostu  MY w relacjach międzyludzkich. Jak te relacje wyglądają zależy od wielu czynników, na które nie zawsze mamy wpływ. Same kontakty mogą  mieć przeróżną formę: od osobistych po kontakt za pomocą portali społecznościowych. Obie formy są pożądane. Jeśli nasze relacje przebiegają bezproblemowo, to jesteśmy szczęśliwi, pozytywnie naładowani.  Nie analizujemy ich, bo co tu analizować kiedy tryskamy szczęściem i pozytywną energią. Natomiast jeśli zaczynają szwankować na którymś  z poziomów, pozostawiając nam emocjonalne dołki, to trzeba by było przyjrzeć im się im na nowo.

Czy warto BYĆ w relacjach bez równowagi? To zależy od stopnia zaangażowania, chęci uzyskania korzyści czy po prostu sympatii. To co jest dobre dla jednego, dla drugiego może być wyniszczające. Zdrowe podejście takie z dystansem pozwoli nam na prawidłową  ocenę i umożliwi jasne rozeznanie.  

Kiedy równowaga jest zaburzona?

Przykład:

  1.  Kiedy zawsze ta sama strona pierwsza wyciąga rękę na zgodę, chociaż nie jest winna zaistniałej sytuacji…
  2. Rezygnuje ze swoich planów na rzecz drugiej osoby…
  3. Aranżuje spotkania tylko z własnej inicjatywy…
  4. Pomimo przeszkód stara się jeszcze bardziej…
  5. Czuje, że jest wykorzystywana ale nic z tym nie robi…

Wiele jest takich przykładów, jednak najważniejsze jest jak poradzić sobie w takich sytuacjach, gdy zależy nam ale czujemy, że tracimy siebie, zaniżamy swoją wartość, najzwyczajniej poniżamy się. Czasami można troszkę umniejszyć swoje potrzeby na rzecz innych ale na dłuższą metę jest to destrukcyjne. Dobrym wyjściem byłoby zdystansowanie się, a nawet odejście – łatwiej mówić  trudniej zrobić. Czyli co pozostaje, przede wszystkim należy uzmysłowić sobie gdzie leży problem poprzez świadome rozeznanie okoliczności bądź zdarzenia. Starajmy się przy tym  nie oceniać nikogo gdyż tak do końca nie wiemy co kieruje daną osobą, co zmusza ją do pewnego rodzaju zachowań. Każdy z nas ma za sobą jakieś dramatyczne przeżycia, które nieuleczone dają ujemne skutki  w rożnych obszarach i na różnych poziomach. Kiedy widzimy, że pewne negatywne schematy się powtarzają, to najwyższy czas na uzmysłowienie  sobie tego co prowadzi do takich sytuacji. Pełna świadomość emocji jakie nam towarzyszą pozwoli odnaleźć przyczynę ich powstania (często przyczyna ta powstała we wczesnym dzieciństwie) i zacząć ją naprawiać, oczywiście najlepiej zaczynając od siebie. Innych i tak nie naprawimy, szkoda na to czasu. Jeśli ktoś chce się zachowywać w pewien sposób, to będzie to robił, bo taką ma naturę. Gorzej jeśli osoba ta pozna nasze słabości i wykorzysta je przeciwko nam. To jest już pewien rodzaj świadomej manipulacji –jednak  to inny temat.

Najważniejsza rzeczą w życiu jest poznanie siebie, swoich możliwości jak i słabości. Tylko świadome życie prowadzi do szczęścia. Jeśli będziemy znać swoje wartości, emocje i  lęki to będziemy wiedzieć co należy do nas, a co próbują wmówić nam inni. Starajmy się powstrzymać nasze odruchy  szczególnie  w momentach gdy tracimy upragniony kontakt gdyż działanie w silnych emocjach zaburza nam pełną ocenę sytuacji. Jeśli jesteśmy osłabieni na rożnych płaszczyznach (emocjonalnej, psychicznej, zdrowotnej), to będziemy godzić się na pewien negatywny rodzaj traktowania. Jeśli ktoś serwuje nam obojętność, to my serwujmy to samo. Narzucanie się może być męczące. Jeśli ktoś zapragnie kontaktu, to się do nas odezwie. Nic na siłę gdyż to spowoduje odwrotny skutek, stracimy na ważności, pokażemy innym jak ważni są w naszym życiu, że nie mamy innego pomysłu na spędzanie czasu.  Czasami warto się postawić chociażby nawet tak dla równowagi  – taka osoba szybciej zainteresuje się nami gdy nie zachowamy się w sposób jaki do tej pory stosowaliśmy. Wyznaczenie sobie własnej drogi  niekoniecznie monotonnej jest najlepszym wyjściem. Wolność osobista i emocjonalna to także podstawa. Nie szukajmy swojego życia w życiu innych tylko sami je projektujmy.

 Jednak pocieszające jest to, że powtarzające się okoliczności, które wyniszczają nas, zakończą się w momencie kiedy podejmiemy pracę nad sobą nad leczeniem swoich traum. Czasami trzeba upaść nawet nisko,  po to aby się podnieść ale  już na wyższym poziomie i tego Wam z całego serca  życzymy.

Czy istnieje uniwersalny sposób na życie…?

Rodząc się jako indywidualna jednostka otrzymujemy oprócz ciała cały zbiór cech tworzących nas i naszą osobowość. Każdy ma jakiś cel w życiu, do którego dąży z większą lub mniejszą świadomością. Wszystko ma swoje miejsce i swój czas, przyjdzie do na po to aby nas rozwinąć, wzmocnić, ubogacić ale także przebudzić, gdy stracimy czujność. Nie doceniamy siły drzemiącej w naszych sercach.  Żyjemy powielając różne schematy, które niekoniecznie przynoszą nam zadowolenie. Nie potrafimy wyjść z koła, w którym się kręcimy. Szukamy sposobu na poprawę swojego życia podejmując rożne wyzwania, które przeważnie kończą się tam gdzie się zaczęły. Często emocjonalnie wyczerpani udajemy, odgrywamy role narzucone nam z zewnątrz zapominając o prawdzie jaką jesteśmy. I to właśnie jest ten moment, w którym musimy  wziąć życie w swoje ręce. Dostrzec swoje słabości, docenić zalety, pokochać wady. Zjednoczyć się, zintegrować i przewartościować. Stworzyć nowy plan, harmonogram dnia, wyznaczyć sobie cel i dążyć ponad wszystko do jego realizacji. Życie i  tak pokieruje nami zgodnie z obowiązującymi prawami, pozwoli na odpuszczenie dokładnie wtedy kiedy nastąpi taka konieczność. Wymęczy nas w zmaganiach, popchnie w odpuszczenie i da to,
 o czym marzyliśmy, pod warunkiem, że marzenie to nie ewaluuje razem z nami i po prostu przestanie już być marzeniem, a stanie się normalnością. Po przepracowaniu siebie wiele z naszych pragnień po prostu odpadnie, opuszczą nas osoby, które przestaną z nami rezonować. Pojawią się nowe, a nawet jeśli się nie pojawią, to i tak będziemy potrafili to docenić, wyciągniemy wnioski i zaakceptować.

Czy istnieje jeden uniwersalny sposób na życie – pewnie nie. Świadomość musi ewaluować, rozwijać się dlatego każdy musi znaleźć swój własny sposób przyczyniając się tym dla ogółu.

Jak rozumieć ZAZDROŚĆ?

Temat Zazdrości, to bardzo popularny temat  i dotyczy praktycznie  każdego człowieka. Mało jest osób, które nie zazdroszczą innym ich wyglądu, pozycji, wiedzy … i  robią to nie zdając sobie sprawy z tego, że tylko w taki sposób ujmują sobie. Widząc tylko zalety innych potwierdzamy to, że mamy ogromne braki w różnych sferach,  bo tak podsumowując co oznacza stwierdzenie „ON/ONA ma to, a  ja nie mam”!? Jakie sygnały wysyłamy do swojej podświadomości? A no takie, że brakuje nam tu lub tam, lub gdzieś czegoś jest za dużo…. Umniejszamy sobie i przekreślamy możliwość zobaczenia w sobie piękna jakim już jesteśmy.

O co  lub o kogo jesteśmy zazdrośni….

  • Zazdrość o drugą połówkę

Chłopcy jak i dziewczyny, kobiety i mężczyźni   często są zazdrośni  o sowich partnerów, przekraczają granice zdrowego rozsądku.  Niektórzy mówią, że jest to spowodowane brakiem zaufania, a inni po prostu się boją, że nadejdzie czas kiedy druga połówka znajdzie  sobie kogoś innego, lepszego, ładniejszego itd. Nawet małżeństwo nie daje 100% pewności. Zazdrość partnerska jest wyniszczająca przede wszystkim dla osoby, która zazdrości ale i także dla drugiej strony. Brak pewności siebie i miłości do siebie jest główną tego przyczyną bo skoro nie kocham siebie i brakuje mi pewności to jak mam dostrzec ją w innych. Osoby z małymi zasobami  zaniżają swoją pozycję w związku, poprzez sceny zazdrości próbują zawrócić na siebie uwagę partnera, a wystarczy przekierować tą uwagę na siebie, na budowanie swojej pewności siebie wtedy i partner zmieni swój stosunek.

  • Zazdrość o zasoby materialne

To jest chyba jedna z najgorszych zazdrości. Nie każdy rodzi się w rodzinie, która posiada rzeczowy majątek ale to nie oznacza, że wy jesteście gorsi. Ludzie w tych czasach są tacy niereformowalni, że wkładają bogatych i biednych do dwóch innych worków. Czym osoba o mniejszych zasobach finansowych różni się od innych?  Możliwe  nawet, że jest o niebo lepsza od tej z większym zasobem finansowym.

  • Zazdrość o wygląd

Dużo młodych osób zazdrości innym wyglądu, urody, figury to wynika z osobistych braków lub niedowartościowania. Sami serwujemy sobie masę kompleksów poprzez ciągłe porównywanie się z innymi. Pamiętajcie, że nie ma dwóch takich samych osób, nawet bliźniacy różnią się między sobą. Każdy jest idealny na swój sposób, ma swoje wady i zalety, urok jaki i jego brak należy tylko umieć znaleźć ten centralny punkt, który połączy dwie opcje ze sobą, a raczej odkryć ten punkt w sobie. Bo każdy kij ma dwa końce, przeciwne bieguny, pozytyw i negatyw… Potrzebna jest tylko równowaga. Teraz jest wiele możliwości, produktów, podpowiedzi jak dbać o siebie, jak siebie pokochać mimo braków. Wiele z tego sami sobie wkręcamy pomijając swoje piękno, bo albo się kochamy albo nienawidzimy, a można kochać zarówno zalety jak i wady.  Sami pomyślcie co daje większą korzyść.

Wiele jest rodzajów zazdrości i pewnie jest wpisana w nasze życie na zawsze tak jak każda inna emocja. Możemy jednak kierować jej siłą, poprzez to ułatwimy życie sobie i  innym.

Kochać życie….

„Nie możesz kochać życia, dopóki  nie zaczniesz żyć życiem, które kochasz”….

Dar życia zaplanowany  jest dla każdego indywidualnie. To jak ten dar wykorzystasz zależy tylko i wyłącznie od Ciebie. Często oddajemy ten dar w ręce innych pozwalając aby kierowali naszym życiem. Robimy to raczej nieświadomie powielając błędy naszych rodziców lub trzymając się przekonań wpajanych nam w dzieciństwie. Dlatego tak ważna jest obserwacja siebie, swoich lęków ale także  i pozytywnych aspektów. Tylko poprzez głębszą analizę możemy dowiedzieć się kim jesteśmy i jaka jest nasza droga. Nie analizujemy jej, ponieważ boimy się spojrzeć prawdzie w oczy lub po prosty życie układa się tak jak oczekiwaliśmy. Kiedy zaczynają się schody, a no w momencie porażki, rozczarowania, porzucenia…. Bierzmy wszystko co nas spotyka, ponieważ wpisane jest w  drogę jaką nam powierzono, nie uda nam się pominąć niczego – dopadnie nas tylko w inny sposób.

Czym jest miłość każdy wie. Na pewno wiemy co znaczy kogoś kochać ale czy wiemy jak kochać siebie i swoje życie???

 Z tym  już mamy problem, do którego zazwyczaj trudno się przyznać. Miłość własna jest pomijana, zarzuca się jej egoizm, samouwielbienie. Jednak na zdrowym poziomie to właśnie miłość do siebie i swojego życia jest podstawowym składnikiem naszego istnienia. Ego jest jedną z części naszej ziemskiej osobowości, której się nie wyzbędziemy. Życie, w którym pomija się swoje potrzeby, cele i pragnienia na rzecz innych nie jest nasze tylko osób, którym je oddajemy. Nie piszę tutaj o tym, aby nie pomagać czy nie poświęcać się – robić to tylko w pierwszej kolejności zacząć od siebie. Nie damy innym nic prócz tego co sami posiadamy. Jeśli kochamy siebie, swoje życie to łatwiej nam jest dać coś innym, ponieważ mamy co dawać. Czasami szukamy szczęścia tam gdzie go nie ma, gubiąc po drodze prawdziwe skarby jakie to życie nam daje. Zacznijmy doceniać to co mamy bo właśnie to co posiadamy jest tym czego potrzebujemy.  Poprzez akceptację pokazujemy, że kochamy siebie i to co nas spotyka. Wszystko co nam się przydarza jest szczęściem albo lekcją, która jeśli jest nieodrobiona będzie się ciągnąć za nami w nieskończoność.

Co robić?

  • Kochaj i szanuj siebie.
  • Nie porównuj się.
  • Doceń życie takim jakie jest, ponieważ jest ona właśnie dla Ciebie.
  • Akceptuj to co się pojawia, gdyż poprzez akceptację kończy się walka z niechcianym.
  • Żyj świadomie, bo to co nieuświadomione i tak będzie chciało ukazać się w świetle.
  • Rozwijaj się  gdyż wszystko jest energia i potrzebuje ruchu.
  • Odpuszczaj wtedy gdy już nie ma wyjścia – są sprawy, które podzieją się bez Twojego udziału.
  • Przestań się sabotować  – zadręczanie się nic nie daje tylko nas bardziej przywiązuje.
  • Pamiętaj, że temu o czym ciągle myślisz oddajesz swoją energię i później brakuje Ci sił by żyć
  •  Odmawiaj jeśli czujesz, że jesteś wykorzystywany/na .

„Gdzie jest miłość, tam jest życie”
Mahatma Gandhi