Opublikowany w ŚWIADOMOŚĆ&ROZWÓJ

Co nas zatruwa?…

Prócz wszystkich tych chemicznych czynników, które często także  sami sobie aplikujemy mamy jeszcze te, które tworzą naszą osobowość. Chodzi mi o myśli i wynikające z nich emocje, uczucia, nawyki, braki, traumy…. Wszystko co tworzymy ma początek w naszym umyśle i od jakości tych myśli zależeć będzie to, ile „trucizny” wpuścimy. Przyjdą ludzie, zdarzenia, okoliczności  które sprowokują pewien rodzaj myślenia, zatrują nasze życie. Można popracować nad sobą, zaobserwować myśli, powstrzymać reakcje na nie. Wymaga to  pełnej uważności, analizy, ale przede wszystkim chęci by tego dokonać. Poprzez tę pracę nauczymy się odczytywać intencje swoje i innych. Na to jak zareagujemy na daną sytuacje mamy wpływ tylko my sami. Dlatego jeśli nie chcę karmić się negatywnymi rzeczami, to wyrzucamy je ze swojej codzienności lub ograniczamy do minimum. Nikt na siłę nie wedrze się do naszego umysłu, oczywiście może nas zahaczyć, ale tutaj  liczy się tylko nasza reakcja. Teraz jest masa negatywizmu we wszystkim: w telewizji, internecie, ale także w ludziach. Mamy coraz więcej problemów, narzekamy, obwiniamy innych.  Każdy ma w sobie dobro i zło i każda z tych cech będzie chciała się wyrazić. Jeśli robimy to z umiarem, to ok. Krzywdzimy innych, ale też pozwalamy na to, aby inni krzywdzili nas. Czasami nie da się wykrzesać nic pozytywnego, gdyż są ludzie i zdarzenia, które niosą takie blokady, że nie możemy się przebić. Niektórzy uzupełniając własne braki posuwają się do manipulacji głównie na poziomie emocjonalny poprzez uruchamianie wśród ludzi poczucia winy, wstydu czy braku pewności siebie. Myślenie o sobie  poprzez zaniżanie własnej wartości zatruwa umysł najbardziej. Nikt nie doceni naszych wysiłków, jeśli sami nie potrafimy ich docenić. Pracuję nad tym od dwóch lat i nadal zdarzają się sytuacje, w których widzę braki u siebie  na tym poziomie. Takie sytuacje będą miały miejsce, gdyż wewnętrzna praca nad sobą nie powoduje ich unikania. One  były, są  i będą, jednak poprzez świadomą analizę jestem w stanie szybciej  z nich wyjść i to obronną ręką. Czego życzę Wam wszystkim szczególnie teraz.

.

Opublikowany w ŚWIADOMOŚĆ&ROZWÓJ

Czego my tak właściwie w życiu szukamy?…

Tak do końca nie wiem czy to jest pytanie, czy stwierdzenie lub potwierdzenie tego, że czegoś w życiu jednak nam brakuje. Inaczej nie szukalibyśmy tego na zewnątrz. Zazwyczaj w życiu szukamy  tego, co uzupełni nas na różnych płaszczyznach. Jakie to płaszczyzny, to oczywiście sprawa indywidualna.  Jeśliby chcieć wymienić, to przede wszystkim szukamy: szczęścia, miłości, zdrowia, pracy, szacunku, uznania, rozrywki, przyjaciół  …… – nie wiem czy jest jakiś koniec tych określeń, ilu ludzi, tyle potrzeb.

Samo szukanie może być męczące dla tych, którzy podejmują próbę odnalezienia, ale może być także życiowym wyzwaniem.  „Szukajcie, a znajdziecie”  – jest takie przesłanie . To ile wysiłku włożymy nikt nie wie , nie wiadomo czy dostaniemy też to, czego potrzebujemy. Jeśli takie poszukiwania sprawiają nam przyjemność, rozwijają nas, to nawet jesteśmy w  stanie coś odnaleźć. Jednak później staramy się to utrzymać i tu może pojawić się kolejny problem, gdyż dochodzi strach związany z utratą. Koło się zamyka i tak wygląda nasza wędrówka przez to ziemskie życie. Jedno jest pewne praktycznie każdy na jakimś poziomie wchodzi w rolę „Poszukiwacza”. Tutaj brawa dla wytrwałych, ponieważ rola ta jest jedną z trudniejszych. Nikt nie ma 100 % pewności, że otrzyma to czego szuka. Chociaż jest stwierdzenie, że jeśli masz pewność,  to otrzymasz –  tylko nie podają jakim kosztem. Dlatego tak często ludzie się poddają. Ile można poszukiwać, pracować nad sobą, leczyć traumy?

Jest jeszcze taka teoria, że poprzez poszukiwanie nie jesteśmy w stanie docenić tego, co mamy. Jeśli nasza uwaga jest tak kierowana, to cała reszta staje się dla nas niewidoczna. A może po prostu nie ma czego szukać, może mamy wszystko to, co jest nam na daną chwilę potrzebne. Nie widzimy tego, bo jesteśmy „poszukiwaczami” tych właściwych rzeczy lub innych, bo wszystko się zmienia  potrzeby również. Ciężko jest docenić chwilę obecną i cieszyć się nią. Zawsze znajdzie się coś, co nam nie pasuje lub jest mało wystarczające. Chcemy więcej i więcej, a w rezultacie nic nie dostajemy lub dostajemy zupełną odwrotność. Zgodnie z prawami ziemskimi dostajemy to na czym skupiamy uwagę. Czyli jeśli np. na braku, to dostaniemy tego więcej – sami przyciągniemy go do siebie.

Można godzić się z porażkami, można wkoło poszukiwać, można się poddawać lub akceptować i doceniać to co mamy. Każdy wybierze swoją formę, zgodnie z tym jak mu dyktuje serce,  bo przecież serce się nie myli. Gdzieś na końcu drogi przyjdzie nam i tak to wszystko zostawić i tego „poszukiwacza” również. Życie samo w sobie jest już wyposażone we wszystko czego potrzebujemy, tylko ciężko jest nam to zobaczyć.

Opublikowany w ŚWIADOMOŚĆ&ROZWÓJ

Jak radzić sobie ze smutkiem?…

Odczucie smutku dopada praktycznie każdego z nas, niezależnie od tego, jak bardzo się staramy unikać sytuacji, które mogłyby powodować taki rodzaj odczucia. Nie uciekniemy od tego gdyż w wielu przypadkach nie mamy na to wpływu, szczególnie wtedy, gdy odczucie smutku powodowane jest czynnikami zewnętrznymi. Nawet izolacja nic tu nie. To my sami wpływamy na  takie odczucie, często automatycznie, ponieważ tak działaliśmy przez lata kodując w sobie pewne wzorce czy reakcje. Często sami wywołujemy w sobie takie stany, gdyż potrzebujemy uzupełnić brak emocjonalny. Jeśli od dzieciństwa często towarzyszyło nam uczucie smutku (z rożnych przyczyn), to właśnie taki obraz zakodowaliśmy i do tego dążymy.  Tak zostaliśmy nauczeni  – jak reagować w pewnych sytuacjach lub tak reagują  inni i my też tak robimy. Bo przecież jak wszyscy się smucą z jakiegoś powodu , to ja też. Jeśli postąpię inaczej odrzucą mnie lub po prostu oskarżą o np. brak współczucia.

  1. Co robić, gdy chcemy koniecznie uniknąć smutnej sytuacji?

Na tym, jak wpłynie na Ciebie dana sytuacja masz kontrolę tylko Ty sam. To co u jednych wywołuje uczucie smutku, to u innych wcale takie być nie musi. Wszystko zależy od tego ile tego smutku niesiesz w sobie. Jeśli uświadomisz sobie kiedy i w jakich okolicznościach narażasz się na smutek  najbardziej, wtedy będziesz mógł kontrolować swoje emocje i to w jaki sposób zareagujesz w danej sytuację. Samo zauważenie powtarzających się wzorców, które nam nie odpowiadają pozwala na unikanie ich w przyszłości. Również zachowanie dystansu do sprawy pomoże w ocenie sytuacji i w uzyskaniu odpowiedniej reakcji. To co ma przyjść i tak przyjdzie, jak nie w tym momencie, to w innym, jednak sama reakcja zależy tylko od nas. Oczywiście nie da się w trudnych momentach udawać, że jesteśmy szczęśliwi – chociaż często to właśnie w taki sposób postępujemy. Przez to nakładamy na siebie kolejne maski, które i tak kiedyś trzeba będzie zrzucić. Oszukujemy tym siebie i innych i to jest kolejny powód do smutku.

2. Co robić, gdy już dopadnie nas taka emocja…

Jeśli już znajdziemy się w punkcie, gdzie to odczucie smutku nas zahaczyło, to pozostaje nam tylko akceptacja, zaprzestanie walki z tym uczuciem. Każdy rodzaj walki przyniesie nam inne negatywne emocje, które dołączą automatyczne. Czasami walka zamienia się w bitwę. Szkoda na to naszej energii i siły. Jeśli z czymś lub kimś  walczymy, to musimy pogodzić się z myślą, że w walce są wygrani i przegrani. Zaakceptowanie sytuacji nawet poprzez świadome potwierdzenie tego smutku, czyli np. „tak jestem smutny, dopadło mnie” pomoże nam podjąć odpowiednie kroki. Jeśli wiemy co ten smutek wywołało i potwierdzimy to odczucie w sobie (czyli świadome rozeznanie sytuacji) to możemy zastanowić się jak zachować się kolejnym razem i nie dać przyzwolenia na taki stan. To co nieuświadomione i tak będzie chciało znaleźć ujście zsyłając nam raz za razem rożne smutne okoliczności i zdarzenia. Czasami można również odwrócić, chociaż na chwile swoją uwagę od smutku, przekierować ją na coś lepszego. Zawsze jest wśród  nas coś lub ktoś wnoszący odrobinę pozytywności, wystarczy się tylko rozejrzeć.

3. Jeśli sama akceptacja i uświadomienie sobie pewnych smutnych okoliczności czy odczuć i tak nic nie daje lub mamy wrażenie,  że pomaga tylko na krótką chwilę…

W tym miejscu należałoby napisać, że to koniec, że nie ma już wyjścia, należy odpuścić, pogodzić się z tym, że nasze życie takie po prostu jest, nic już nie da się zrobić. Poddanie się różni się od akceptacji tym, że przy poddaniu – chociaż to też działanie – następuje całkowita rezygnacja. Natomiast akceptacja polega na pogodzeniu się, ale także na przyzwoleniu na jakiś rodzaj działania.  Takie całkowite poddanie się może  pomóc nam wyjść z przykrych sytuacji. Właśnie wtedy, przy całkowitym braku wyjścia, można znaleźć odpowiedź na to co nas spotyka. Wtedy robi się przestrzeń, w której pewne sytuacje po prostu się dzieją.  Samo przyzwolenie na to może przynieść nam rozwiązanie wielu problemów. Jednak to zadziała tylko wtedy, gdy temu poddaniu będzie towarzyszyło odczucie. Samo słowo nic nie zdziała. Jeśli się poddamy tylko dlatego, że czekamy na „cud”, to dalej na ten „cud” będziemy czekać. Gdyż do poddania się dochodzi słowo czekam, a wtedy nie jest to całkowita rezygnacja tylko stan oczekiwania, ale to jest już temat na kolejny wpis. Poddać się, czyli zrezygnować, na nic już nie czekać.

Pamiętajmy jednak, że wszystko ma swój drugi biegun. Drugim biegunem smutku jest radość i po ciężkich chwilach pojawią się i te radosne. Życie samo dąży do równowagi bez względu na nasze działania.

Opublikowany w MODA&URODA

Jak poprawić jędrność skóry…

Czas zakrywania ciała dobiegł końca, zima się skończyła i przyszła pora na odpowiednią pielęgnację. Nie tylko słońce naraża naszą skórę na szkodliwe czynniki, ale także noszenie grubych ubrań powoduje osłabienie jej kondycji.

Ostatnio zakupiłam kosmetyk firmy BodyBoom, który doskonale sprawdza się w codziennej pielęgnacji, ponieważ oprócz nawilżania działa także ujędrniająco oraz antycellulitowo. Wyciągi z wąkroty azjatyckiej ma zapobiegać  także w powstawaniu rozstępów i uelastycznia ciało.  Ekstrakt z korzenia żeń-szeń działa regenerująco, poprawia ukrwienie oraz pobudza odnowę skóry. Kosmetyk w swoim składzie zawiera także masło kakaowe, które doskonale nawilża i odżywia skórę. Jest to masło ujędrniające, stworzone na bazie naturalnych kosmetyków i wegańskiej receptury.

BODYBOOM

Samo masło doskonale się wchłania, nie pozostawiając tłustego filmu na skórze. Pięknie pachnie, ma lekką konsystencję przez co doskonale się rozprowadza. Skóra nawet na drugi dzień jest gładka i nawilżona. Stosuję je na całe ciało ale ze względu na antycellulitowe działanie może być stosowane także tylko na uda, pośladki i brzuch. Kosmetyk wart wypróbowania.

Opublikowany w MODA&URODA

KONKURS!!!!

Tak jak pisałyśmy w poprzednim wpisie, mamy dla Was konkurs, w którym można wygrać sleek egg skin holika holika.

ZASADY KONKURSU

  1. Trzeba odpowiedzieć na dwa pytania w komentarzu:
  • Jakich materiałów brakuje na blogu?
  • Co ci się podoba, a co nie pasuje w nowym wyglądzie?

2. Polubić post konkursowy

3. Obserwować profil NA BLOGU

Konkurs trwa do 26.04.2020 r.

Powodzenia !!!!!

Opublikowany w MODA&URODA

Witajcie ponownie…

Dziś opiszę działanie  Soft Egg Skin Peeling Gel marki HOLIKA HOLIKA . Bardzo fajne, a zarazem zabawne opakowanie!!!

Jest to delikatny i enzymatyczny żel peelingujący do twarzy z ekstraktem z żółtka jajka.   Najlepsze jest to, że ten peeling można stosować do każdego rodzaju skóry.  Usuwa martwe komórki w mgnieniu oka , naprawdę. Ja nałożyłam sobie niewielką ilość i w trakcie rozmasowywania na palcach zostawał mi obumarły naskórek. Produkt jest bogaty w witaminy A,E,K,D oraz z grupy B. Niweluję sebum oraz zwęża pory. Skutecznie wygładza, rozjaśnia oraz normuje zaczerwienienia.. Produkt zawiera także ekstrakt z portulaki pospolitej, który działa kojącą i łagodzi podrażnienia. Ekstrakt z czarnej borówki działa antyseptycznie i przeciwzapalnie. Peeling pozostawia skórę wygładzoną i ujednoliconą. Dzięki temu skóra jest czysta, świeża i pełna blasku.

Ja po pierwszym zastosowaniu jestem mega zadowolona z efektu, a moja skóra dawno nie była takka miękka w dotyku. Serdecznie wam polecam rewelacyjny produkt w przystępnej cenie. Wkrótce ogłosimy konkurs, w którym będzie można wygrać takie cudowne peelingujące jajeczko.

Opublikowany w MODA&URODA

Hej dziewczyny …

Przychodzę dziś do was z ryżową maseczka, która po nałożeniu na twarz zaczyna zamieniać się w piankę. Jest to maska w płachcie, która zwęża pory i zwalcza przebarwienia.

Moja cera nie jest doskonała, ponieważ mimo skutecznej kuracji przeciwtrądzikowej problem pojawia się nadal,  zostały mi czerwone blizny oraz niedoskonałości. Jak każdy wie raz zastosowana maseczka nie zdziała cudów, ponieważ  wszelkiego rodzaju kuracje trzeba systematycznie  kontynuować.  Pamiętajmy również, że nie wszystko co będzie odpowiadać kilkunastu dziewczynom, będzie odpowiadało i Wam. Dlatego  Jeśli po zdjęciu maseczki wasza skóra jest czerwona, podrażniona bądź na skórze występuję jakaś wysypka lub kaszka nie używajcie jej ponownie, bo po prostu nie nadaję się ona na waszą skórę.

Teraz trochę o maseczce, z którą do was przychodzę. Może najpierw trochę opowiem o niej.

Rice bubble cleansing mask

Jest to maseczka w płachcie, która pod wpływem powietrza zaczyna się pienić i powstaję na niej pianka. Powiem szczerze  w opisie podają , że ,, maska zapewnia efekt masażu’’ i to jest prawda. Odczujecie na pewno pienienie się tej maski na swojej skórze, a co najlepsze powstaje odczucie głębokiego  oczyszczania. Głęboki masaż  pobudza krążenie naszej skóry i dzięki temu jest ona dotleniona i substancje odżywcze docierają do głębszych warstw naszej skóry. W jej skład wchodzi wyciąg i filtrat sfermentowanego ryżu, który jest źródłem witamin i minerałów oraz kwas fitowy, który zwęża pory oraz działa  również przeciwstarzeniowo. Tak wiec nadaje się również do cery dojrzałej.  Maseczka jest również pomocna w walce z przebarwieniami występującymi na waszej skórze.

Maseczka w moim przypadku sprawdziła się, nie uczula, dogłębnie oczyszcza  więc chętnie do niej wrócę.

Opublikowany w ŚWIADOMOŚĆ&ROZWÓJ

Trzy kroki do wolności…

W szerokim rozumieniu wolność sprowadza się do odczucia, które w żaden sposób nie hamuje nas, nie ogranicza, nie narusza naszej przestrzeni osobistej, a raczej pozwala nam na swobodne działanie i wyrażanie siebie… Jak osiągnąć ten stan, w którym czujemy, że jesteśmy wolni?

  • Trzy kroki…Zaprzestanie stawiania się w roli człowieka , który jest zależny od innych na różnych poziomach: emocjonalnym, towarzyskim, uczuciowym… To my sami poprzez brak pewności siebie, rozeznanie tego co nam służy, a co nie, oddajemy siebie w ręce innych. Pozwalamy, aby sterowano nami, planowano  czy podważano nasze uczucia i odczucia. Człowiek zniewolony to człowiek ograniczony.   Ograniczenia w postrzeganiu wolności są naszymi ograniczeniami, które projektujemy na rzeczywistość. Walka z nimi jest z góry skazana na porażkę. Uczucie ciągłego przymusu wynika z tego, że brakuje nam odrobiny elastyczności, która poszerzyłaby nasze postrzeganie na to do czego mamy się dostosować.  Tylko my mamy kontrole nad swoim umysłem  i  poprzez swoje odczucia i wizje możemy ustalić sposób realizacji jaki zastosujemy. Unikajmy zależności, czyli bycia człowiekiem niesamodzielnym, uzależnionym od innych czy podporządkowanym. Zależność jest cechą, w której jakakolwiek relacja ,w momencie straty sprowadza się do poczucia braku.  Braki zazwyczaj próbujemy uzupełnić poprzez szukanie na zewnątrz wśród rówieśników, czekaniem na gotowe rozwiązanie, na bodźce czy pomysły. Uzależnienie emocjonalne  w momencie kiedy emocje zostaną ograniczone zaprowadzi nas jedynie  do odczucia głodu czy większego pragnienia. A nadmierne pragnienie czegoś lub kogoś jest ogromnym naruszeniem wolności obu stron. Nie uzależniajmy swojego samopoczucia od innych ani od okoliczności zewnętrznych. Pracując nad sobą, mamy nie tylko szansę wyjścia z zależności ale i dania tej wolności innym.
  • Wyznaczenie innym  granic, poprzez szacunek do siebie i swoich przekonań, trzymanie się swoich wartości, dawanie bez przymusu narzuconego z zewnątrz. Warto dbać o własne granice, nie pozwalać innym przekraczać ich, ale również samemu nie naruszać granic innych ludzi. Naruszanie przestrzeni innych jest wynikiem dużych braków, nad którymi należy pracować.
  • Zaniechanie nadmiernej uległości, uniżoności czy płaszczenia się. Cechy te prowadzą to ciągłego zaniżania swojej wartości i na dłuższą metę mogą być również drażniące. Poprzez ciągle stawienie innych czy ich potrzeb ponad naszymi  sami zaburzamy swoje naturalne rytmy. Róbmy wszystko  ale w granicach rozsądku, pomagajmy, zaspokajajmy potrzeby innych ale także i swoje. Kolejność każdy ustala sobie sam.
Opublikowany w ŚWIADOMOŚĆ&ROZWÓJ

Jak osiągnąć upragniony cel „metodą trzech kroków”…

Ten wpis jak i kolejne będą wskazówką, za pomocą, której postaramy się podać w trzech krokach jak poprawić, ulepszyć, wzbogacić czy zmienić swoje podejście do życia, tak  aby było ono satysfakcjonujące i zgodne z nami samymi.

„Trzy kroki do celu”…

Każdy ma przynajmniej jeden cel w życiu i choć często nie zdajemy sobie z tego sprawy jest on wpisany w naszą życiową drogę. Więc najłatwiej byłoby napisać abyś odkrył ten wymarzony i jedyny  cel i podążał ku jego realizacji….jednak ta droga jest bardziej złożona. Należy także wskazać, że tych życiowych celów może być wiele, a szukanie czy odkrywanie ich czasochłonne i meczące. Czasami również jakiś cel okazuje się celem innego człowieka, a my po prostu tracimy czas na jego realizację.

Na czym warto się skupić:

  • To czy cel jest wpisany w naszą drogę odczytamy za pomocą emocji i uczuć jakie nam towarzyszą. Wszystko co należy do nas, co jest zgodne z naszą duszą czy wewnętrznym głosem przyniesie nam lekkość działania i zadowolenie. Natomiast jeśli gdzieś po drodze czujemy zgrzyty, widzimy same poprzeczki, to możemy być pewni, że zdążamy do celu ale nie naszego. Dlatego najważniejsze jest wsłuchanie się we własne podszepty oraz  w uczucia jakie w nas wzbudzają. Pogodzenie myśli z sercem czyli wewnętrzna zgodność zaprowadzi nas do osiągnięcia celu jak najmniejszym kosztem.

  • Jak już jesteśmy zgodni na tych poziomach i mamy  gotowy zarys naszego celu, to przychodzi czas na kolejny krok czyli ubarwianie go i rozszerzanie jego perspektywy. Tak jak podczas kolorowania dobieramy czy mieszamy kolory, tak i przy realizacji celu należy bawić się swoimi możliwościami. Bo każdy posiada wachlarz pełen możliwości, zdolności, zasobów wspierających i uzupełniających się.

  • Mamy cel i rozeznanie drogi do jego osiągnięcia wiec pozostaje trzeci krok, a mianowicie przyjęcie i zaakceptowanie go. Często podczas drogi do celu tracimy siły, wątpimy w jego realizację, wątpimy w to czy zasługujemy na to, co jest na jego mecie. Sam start jest pełen pasji i zadowolenia, jednak napotkane na drodze problemy skutecznie wydłużają drogę do niego, a nawet przynoszą rezygnację. Brakuje nam siły, ponieważ próbujemy nadmiernie  kontrolować, wypalamy się oczekując na natychmiastowe efekty i rezultaty. Czasami warto tak w połowie drogi pogodzić się z faktem, że może się nie udać. Wtedy pozwolimy sobie na odpuszczenie i rozluźnienie emocji i energii towarzyszących. Bo przyjedzie do nas wszystko chciane i niechciane. Przyjęcie i akceptacja polega nie tylko na samych pozytywach ale i na pogodzeniu się z negatywami, które wpisane są w tej drodze. O czym należy pamiętać, a mianowicie o tym, aby nie wątpić w to, że zasługujemy gdyż tylko pewność osiągnięcia tego o czym marzymy da pozytywne efekty.