Opublikowany w ŚWIADOMOŚĆ&ROZWÓJ

Ciemność, która jest światłem…

Ciemność, która ogranicza widoczność na tyle skutecznie, że błądzimy szukając drogi, a nawet boimy się jej, bo brakuje nam poczucia kontroli, wyobraźni i prowadzenia duszy. Nie widzimy prawdy, gdyż ograniczamy się do pojedynczej analizy i punktowego oglądu. Nie umiemy patrzeć z wielu perspektyw, głównie dlatego, że większość z nich nam nie pasuje lub nie potrafimy ich zinterpretować. Paradoksalnie ciemność jest światłością i na odwrót. Ci, którzy idą ścieżką samorozwoju integrują w sobie obie z nich, jednak są i tacy, którzy robią to nieświadomie. Taka droga jest bardzo prosta i pożądana, bo nie przysparza dodatkowej analizy i ciągłych wątpliwości. Teraz większość z nas została przytłoczona i zmuszona do wejścia na ścieżkę, która niekoniecznie nam odpowiada.

Jak zobaczyć świato tam gdzie panuje mrok?

W pierwszej kolejności należy dostrzec ten mrok i wyrazić chęć jego przemiany. A ona może nawet dokonać się sama, bez naszego udziału. Będzie wynikała z drogi naszej duszy i z przyzwolenia na to, co niesie ze sobą życie, bez zbędnej teorii, starań i kontroli. Pamiętajmy, że przyczyna i skutek idą ze sobą w parze. Jedno jest myślą, a drugie jej skutkiem, nad którym nie zawsze mamy kontrolę. Nawet można powiedzieć, że przewidywanie jest dokładnie tym, czego nie możemy uzyskać. Właśnie dlatego schodzimy do przestrzeni ciemności, popychani niechcianymi emocjami i okolicznościami, szukamy wyjścia lub światełka, które rozjaśni nam sprawę, poprawi jej ogląd. Doprowadza nas to do „ciemnej nocy duszy”, która jest dla większości upadkiem świata materialnego, a narodzinami świata duchowego. Jest integracją wewnętrznych prawd i zgodą na ich ukazanie. Dobrze jest zaakceptować ten stan, przyzwolić na niego, chociaż nie należy do przyjemnych. Prowadzi w mrok, który skrywamy od lat, z którego nie chcemy sobie zdawać sprawy, „gdyż prawda boli i w oczy kole”. Jednak tylko uznanie ciemności, przepracowanie jej może pokazać nam się w świetle, które jest dokładnie tym samym, tylko przeciwległym biegunem. Nawet nie musimy szukać drogi ani podpowiedzi, bo jest ona w tym samym miejscu – „jest jednym i tym samym”. Zbędna analiza i poszukiwania tylko pogarszają ogląd sytuacji, gdyż nie uda nam się znaleźć wyjścia tam, gdzie go nie ma. Zakończenie pewnych spraw byłoby zakończeniem tego, czego zakończyć się nie da. Dlaczego, ponieważ nasz świat jest NIESKOŃCZONY, a zamykanie go jest niezgodne z panującymi prawami. Skoro jesteśmy WSZYSTKIM we WSZYSTKIM, to jak możemy zamykać „to” w pojedyncze sytuacje. Nie uda nam się to, bo są sprawy, które toczą się bez naszego udziału i chęć zamknięcia ich lub uzyskania konkretnego rezultatu po prostu nie jest możliwa. One były, są i będą bez względu na to, czy je pożądamy, czy nie.

Ważne, aby widzieć światło tam , gdzie inni widzą ciemność. Integrować oba ze stanów, ponieważ i tak istnieją. My tylko wybieramy z przestrzeni dostępnych nam możliwości. Wybór ten związany jest ze stanem naszego umysłu i emocjami jakimi się uzupełniamy.

Autor:

:) :) :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s