Opublikowany w ŚWIADOMOŚĆ&ROZWÓJ

Idź tam wreszcie…

Przepiękna ilustracja, w której ukazuje się „Królestwo” osadzone gdzieś na poziomie „Wyższej Jaźni”, droga jaką trzeba pokonać, aby tam dotrzeć oraz podział na dzień i noc. Ten podział na dzień i noc wskazuje na świadomość i podświadomość, czyli na to co odkryte i zakryte, widziane i pomijanie. Ta idąca kobieta wygląda na zdeterminowaną, nie ogląda się za siebie. I właśnie taki obraz powinien towarzyszyć nam każdego dnia, kiedy dążymy do prawdy jaką jesteśmy, podzieleni gdzieś pomiędzy światłem, a ciemnością – istny dualizm, o którym często piszę. Ten podział jest naszym ziemskim uwarunkowaniem i im szybciej zdamy sobie z tego sprawę tym lepiej. Wiedząc, że wszystko jest tak samo dobre jak i złe, chciane i niechciane, wielkie i małe, możemy łatwiej spoglądać na to, co nam się przydarza. Pozwoli to także na akceptację i przyjmowanie. Jednak z tą akceptacją należy uważać, ponieważ może przyciągnąć do nas więcej tego, czego nie chcemy. I tu pytanie: Jak to?… A no tak, że jeśli przez długi czas przebywamy w niskich wibracjach, nic nam nie sprzyja, dopada nas depresja, ból i lęk, to w pierwszej kolejności należy wyjść z tego „bagna”. Dopiero jak choć troszkę się podniesiemy, wtedy możemy okazać akceptację. Takie jest moje zdanie, oczywiście nie wszyscy muszą się z tym zgodzić, ilu ludzi tyle prawd i dróg do przebycia. Wszystkie są piękne i wymagane, bo przyczynią się do całości, jaką jesteśmy.

Co z tym podziałem pomiędzy światłem i ciemnością?

Mowa tu, o widzianym i ukrytym, bo sama świadomość życia jest tylko połową, a jej uzupełnieniem jest własnie to, co podświadome. Tam kryje się wszystko, co przysporzyło nam masę bólu, z którym nie chcieliśmy się zmierzyć, lub jako dzieci po prostu nie potrafiliśmy. Teraz zaglądając głęboko w siebie jesteśmy w stanie przeprogramować i oczyścić wszystko, co sami zblokowaliśmy. Istnieje jeszcze druga strona, która głosi, że nie ma się z czego oczyszczać. Jesteśmy już doskonali, prawdziwi i jedyni w swoim rodzaju. Droga, jaką idziemy jest naszym wyborem, przyzwolenie lub chęcią zmagania się, Wszystkie praktyki są cudowne i potrzebne, ponieważ jesteśmy tu na Ziemi, uwikłani w czas i przestrzeń, która kieruje nami i często podkłada nam „kłody” pod nogi. Dlaczego?… bo tak wybraliśmy, tego potrzebujemy lub jest koniecznością, aby przeskoczyć do następnego etapu. Oczywiście rozkłada się to w czasie, sprzyja nam oraz przynosi porażki i dzieje się tak tylko po to, aby przybliżyć nas do tego „Królestwa”, które jest pokazane na ilustracji powyżej. Mamy już to wszystko, tylko poprzez blokady i lęki nie jesteśmy w stanie przyjąć tej mądrości i prawdy. Nawet ją wypieramy i negujemy, ponieważ zaniżamy swoją wartość i ujmujemy dobro którym i tak jesteśmy. Dlaczego właśnie tak patrzymy na lekkość? Bo komplikacja działa jak wahadło, skoro już raz zaistniała, to chce kontynuować i zahacza nas, sprowadzając do punktu, w którym być nie chcemy, a ona chce się utrzymać. Wszystko, czemu nadano energię i potencjał działa w naszej przestrzeni i chce w niej zaistnieć. Czy tak się stanie, czy nie, zależy tylko od nas i od pracy jaka włożymy.

A teraz , co z tą drogą?

Droga jest indywidualna, ale także przyczynia się do „całości” jaką jesteśmy. Wgląd w jej prowadzenie wymaga pracy, bo tu na ziemi wszystko sprowadza się właśnie do tego. Ziemia jest naszą matką, żywicielką ale także serwuje nam możliwość wyboru między tym czego potrzebujemy, a tym co sprzeciwia się naszym potrzebom. I wiele razy będziemy się potykać, upadać i podnosić się po to, aby wchodzić wyżej i wyżej, aż dotrzemy tam, gdzie pragniemy. Jest to tak samo łatwe, jaki i trudne, a komplikacje są jedynie naszym poglądem, wzorcem i kontynuacją. Bo życie che się utrzymać na poziomie, który jest znany i kontynuowany od lat. Wszystko, co nowe jest zagrożeniem dla tego, co znane i wpojone w naszą tożsamość. Praca nad sobą jak i jej brak jest „Centrum”, które raz odkryte pomoże nam w dalszej wędrowce. Dlatego szukajmy tego „środka” pomiędzy tym, co chciane, a tym co od lat wypieramy. Taki „punkt „ZERO” !!!………

Opublikowany w MODA&URODA

Odrobina przyjemności…

Kiedy ciało prosi o rozluźnienie dobrze jest zafundować sobie masaż i to niekoniecznie w salonie, można w domu z czyjąś pomocą lub zrobić to samemu.

Przyrząd do masażu

Zakupiony niedawno, bardzo fajny i tani przyrząd do masażu. Doskonałe sprawdza się w połączeniu z balsamem lub olejkiem. Posiada elastyczną, gumową obudowę, która oprócz masujących, obrotowych kulek posiada gumowe wypustki musujące także dłoń. Kulki opłukuje się pod wodą i nie rdzewieją. Skóra po masażu jest zaczerwieniona, jednak po jakimś czasie zaczerwienienie znika. Wszystko zależ od nacisku jaki wkładamy podczas masowania. Urządzenie bardzo przydatne, polecam.