Opublikowany w ŚWIADOMOŚĆ&ROZWÓJ

Gdy upadamy…

Każdy upadek, choć bolesny, wiąże się z możliwością lub koniecznością powstania w świadomości i sile, wypracowanej własną determinacją i rozpoznaniem. Częste potknięcia, które są przez nas ignorowane prowadzą w końcu do upadku, który kumuluje w sobie wszystko to, co odrzucaliśmy lub zasłanialiśmy kolejnymi iluzjami. Nie ma wzrostu bez potyczki, gdyż ciągły dobrobyt i tak po czasie staje się niedostatkiem, z którym trzeba będzie się zmierzyć. Przyzwyczajenie popycha nas wciąż ku poszukiwaniu coraz to nowych uciech i zagłuszaczy. Wtedy pojawiają się liczne okoliczności, które wyrównują nam energie, niosąc ze sobą rozczarowanie i upadki, których tak bardzo się obawiamy.

Oczywiście zdarza się tak, że nasz upadek związany jest także z drugą osobą, która po prostu przysłowiowo „podstawiam nam nogę”, a my leżymy i analizujemy taką okoliczność długimi miesiącami, a nawet latami. Nie potrafimy wyciągnąć wniosków, zaakceptować, wybaczyć człowiekowi i sobie. Dlaczego sobie, ponieważ w tej potyczce także mieliśmy swój udział. Najprawdopodobniej od wielu lat – nawet tych dziecięcych- skrywaliśmy gdzieś jakiś żal czy ból, który chce w końcu znaleźć ujście i stawia nam na drodze ludzi, którzy dadzą nam to, czego usilnie potrzebujemy. Jest jeszcze jedna teoria, która mówi, że na poziomie duszy właśnie takie życie sobie zaplanowaliśmy, dla naszego wewnętrznego rozwoju. Zdając sobie z tego sprawę łatwiej jest nam pogodzić się i wyjść z krytycznych i destrukcyjnych sytuacji. Łatwiej jest nam stanąć na nogi, chociaż wymaga to czasu i głębszego rozeznania.

Upadek wskazany na powyższym obrazku pokazuje anioła, który leci z głową w dół. Upadły anioł zazwyczaj kojarzą nam się z grzechem lub innym złem jakie sobie serwujemy. Ja jednak uważam, że skoro zostało to dopuszczone jako energia, to jako energia chce i powinna się nadal utrzymywać. Ciągłe obwinianie siebie czy innych właśnie powoduje te nagłe upadki i brak możliwości powstania. Oczywiście nie namawiam nikogo do grzechu, chce tylko wskazać na złożoność problemu jaki nas dotyka, a na który czasami nie mamy wpływu. Każda energia jest po coś, każda jest sama dla siebie dobra i odpowiednia. Walka wewnętrzna dobra ze złem tylko wzmacnia ludzkie poczucie winy i zaniża naszą osobistą godność. Wszelkie pokusy były, są i będą właśnie po to, aby każdy z nas te niechciane potyczki powielał i kontynuował, ale przy tym nie zadręczał się i nie leżał czekając na cud, który raczej nie nadejdzie.

Dlatego sprawa upadku jest dość prosta, należy powstać i iść dalej, nie oglądając się za siebie. Przestać analizować i kontrolować każdy ruch, tylko po to, by nie upaść po raz kolejny. To, co będzie miało się wydarzyć, to i tak się wydarzy z nasza zgodą, czy bez niej. Jednak my poprzez nagromadzone cierpienie lubimy tkwić w tych miejscach, w miejscach, które są nam znane od lat, nawet celebrujemy te stany, opowiadając o nich wkoło, jak cierpiętnicy. Każdy robi, to co lubi, tylko czy każdy zdaje sobie sprawę z tego, jaką krzywdę sam sobie wyrządza. Czasami te potknięcia i upadki powodowane są tylko i wyłącznie tym, że plączą nam się własne nogi. My sami tak sobie gmatwamy i plączemy pewne zdarzenia, że nie sposób się samemu o nie nie przewrócić….

Przestaniemy upadać w momencie, kiedy upadek stanie się naszym sprzymierzeńcem i zaprowadzi nas w osobisty rozwój i rozeznanie, że wszystko w życiu jest potrzebne.

Autor:

:) :) :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s