Opublikowany w ŚWIADOMOŚĆ&ROZWÓJ

Tęsknoty cd. …

Za czym tęsknimy?

Za sobą i emocjami, które odczuwaliśmy!

Na co czekamy?

Az wrócą, bo nie potrafimy bez nich żyć!

Czego potrzebujemy?

Oczywiście, że siebie z poprzedniego stanu, stanu pełnego emocji i uczuć, które nagle zostały odebrane. A my zagłębiamy się w tym, ponieważ w pewnym momencie zostało zatracone poczucie siebie, a życie zaczęło kręcić się przy osobie, okoliczności lub zdarzeniach, które wypełniały czas i przestrzeń. Po odejściu została pustka, która jest niczym innym jak brakiem, brakiem siebie, ciekawego życia, miłości, głównie tej własnej. Jeśli oddajesz komuś praktycznie wszystko, to co Ci zostanie jak ten ktoś odejdzie? Jeśli cały czas kręci się wokół czegoś, to co zrobisz z czasem jak to coś zniknie, czym ten czas wypełnisz? I tu zaczyna się poszukiwanie metod i możliwości, by to wróciło, gdyż nie możliwe jest życie bez tego. Oczywiście jest to błędne myślenie, wynikające z braku miłości własnej, a ta tęsknota ma to właśnie pokazać i uświadomić. Ci co poszukują odpowiedzi i możliwości, na pewno je znajdą. Nie muszą to być rzeczy, które na powrót przeniosą nas w tamte odczucia, gdyż do niektórych wrócić się nie da, ale dadzą początek nowościom. Każda pustka chce zostać wypełniona i to my decydujemy czy wypełnimy ją sami, tym co nam posłuży, czy wszechświat zrobi to za nas, zgodnie ze stanem, w jakim się znajdujemy. Szukać należy, ale własnego rozwoju i wewnętrznego rozpoznania, a nie tkwić w pustce, której zapełnić nie umiemy, ponieważ jej nie widzimy. Albo zapełniamy ją oskarżeniami, żalem i poczuciem straty.

Odnalezienie nowej drogi, tam gdzie kończy się stara, jest niczym innym, jak darem od losu na nowe świadome życie oraz wewnętrzne rozpoznanie. Nie jest to natychmiastowy proces, wymaga naszej zgody na zmianę i wiary w nią. Bo większość zdarzeń, to lekcja życia, którą każdy powinien odrobić. Natomiast skala zagłębienia się w daną lekcję, zależy od nas i od czasu jaki chcemy na nią poświęcić. A zdarzają się sytuacje, które ciągną się latami i nie wiemy jak przerwać tęsknotę i skutki jakie ze sobą niesie. Przerabianie siebie jest dobre na początku, później należy zdać sobie sprawę z tego, czego dalej chcemy i czy po prostu nie – lubimy tkwić w pewnej sytuacji, z wygody i strachu przed zmianą. Wymaga to pracy z własnymi lękam, wiary i zgody na ich uleczenie. Bez wiary i przyzwolenia na każdy stan, który się pojawia, utkniemy i to na długo. Nie próbujmy przywołać tego, co zostało nam odebrane, bo jeśli odeszło, to albo nie było dla nas, albo wypełniło swoje zadanie. A odkrycie tego, pozwoli ujrzeć wskazówki i drogi jakie się przed nami otworzyły, a które z danej pozycji nie mogły zostać dostrzeżone. Kurczowe trzymanie się niektórych stanów pociągnie inne, podobne. Dostrzeżenie tego jest szansą na uleczenie tego co w nas ukryte, a co mogło właśnie przyciągnąć to, za czym tęsknimy.

Jak i czym zastąpić tęsknotę?

Każde działanie lub jego brak, jest konieczne i wymagane, jeśli ma czemuś służyć. Znalezienie pasji nie przychodzi łatwo, szczególnie w bardzo głębokich stanach, ponieważ wtedy nikt nie jest zainteresowany robieniem czegokolwiek, prócz tego aby coś wróciło. Wtedy totalne wymęczenie poszukiwaniem i zdanie sobie sprawy z tego, może otworzyć nam oczy i pozwolić puścić, już nie osoby lub okoliczności, za którymi tęsknimy, a samą tęsknotę, która to wszystko w sobie zawiera. Puszczenie szukania rozwiązania, gdzie nie ma już czego rozwiązywać, bo rozwiązaniem była lub jest właśnie tęsknota. Tęsknota, która ma nas przybliżyć do własnego poznania i własnej miłości, bo prócz niej nic nie jest stałe. Przychodzi i odchodzi, jak wszystko w czasie i przestrzeni. Cierpienie, które się z tęsknotą łączy ma nam pokazać miejsca proszące o uleczenie. A także ból, strata i inne, które ukarzą się w takich momentach. To one chcą naprawy i uwagi.

Zapytaj się siebie: za czym tęsknię?

Zawsze za sobą i tym uczuciem, które się zrodziło w sercu, a nie za kimś lub czymś. To jest wygodne, oczekiwać od kogoś lub czegoś, by zaspokoiło i wypełniło pustkę, której sami nie potrafimy wypełnić. I choć tęsknota wydaje się bardzo realna i przypisana do danej osoby, jest jedynie ogólną energią, w którą świadomie, bądź nieświadomie wchodzimy.

Więc przeżyj ją, jeśli jest potrzeba, ale nie rozciągaj jej w nieskończoność, bo ona już jest nieskończona i może pochłonąć miesiące i lata naszego życia. To Ty decydujesz o czasie jaki jej poświęcisz – tu masz wolna wolę. Wiem, że nasi bliscy odchodzą na zawsze i taka jest niestety kolej rzeczy. Z tym nic nie możemy zrobić, ale możemy świadomie zadecydować, jak pokierujemy życiem i co do niego w to miejsce wniesiemy, co przyniesie ukojenie i wypełni bolesne luki.

Opublikowany w ŚWIADOMOŚĆ&ROZWÓJ

Wejdź wyżej…

Mówią zejdź w ciemność, w swoją podświadomość, przekop ją i rozjaśnij. Ja powiem idź wyżej tam jest najpiękniejsze ze świateł, światło obecności i świadomości. Nie można wiecznie przekopywać swojej podświadomości, ponieważ doprowadzi to do zastoju i ciągłego sabotowania swoich zachowań oraz poczucia niższości i braku. Będziemy wiecznie w stanie porównywania się z innymi, a powinniśmy iść swoją własną, świadomą drogą. Owszem czasami będziemy musieli zawrócić, może się potkniemy, może upadniemy, ale zawsze kierujmy się wyżej i wyżej naszych możliwości. Jeśli musimy stanąć, to stańmy, złapmy oddech, popatrzmy w dół, dajmy sobie czas i porzućmy lęki, troski i spójrzmy na życie z miłością i akceptacją. Ciężkość życia jest jedynie wypaczeniem naszego umysłu, wszystkimi traumatycznymi przeżyciami, w jakie sami się wpakowaliśmy – dobrowolnie zresztą.

Świadomość obecności, którą wszyscy jesteśmy, samoczynnie prowadzi w górę ku spełnieniu. Pozwala na odkrycie tego centralnego punktu, który bierze z życia wszystko, co istnieje. To w „środku wszystkiego” kryje się przyzwolenie na bycie w czasie i przestrzeni. Bez zbędnej analizy okoliczności i emocji, które i tak będą nam towarzyszyć po kres naszych dni. Oczywiście bierzmy je w bagaż doświadczeń, tylko róbmy to poprzez przyzwolenia na to, aby były takimi jakie są, a nie takimi przekombinowanymi, zepsutymi
myślo-kształtami. Dokonamy tego jedynie w momencie, kiedy poczujemy się sami w sobie i ze sobą dobrze, w akceptacji i wybaczeniu. Pogodzeni z przeszłością, bez wybiegania w przyszłość możemy jedynie stać w teraźniejszości i obserwować rzeczywistość. Słuchać swojej INTUICJI tej, która mówi cicho i krótko, a nie intuicji, która jest przechwycona prze ego. Ego upiększa, obrzydza i kombinuje rzeczywistość, jest głośne i długotrwałe, odwrotnie do prawdziwego „szeptu” naszej duszy. Aby ten szept usłyszeć, należy uciszyć egotyczny umysł i pozwolić na bezruch w naszej świadomości.

„BYCIE” tylko tego nam potrzeba, reszta sama się zadzieje i dopasuje do okoliczności. Cisza umysłu, jaka temu towarzyszy jest właśnie tą wspinaczką ku „światłu” bez odczucia jakiegokolwiek ruchu. Bez konieczności ciągłego przerabiania w kółko tych samych problematycznych tematów. Wszechobecność „w byciu”, w chwili obecnej daje nam możliwość wykreowania nowej rzeczywistości, od wieków nam przypisanej. Jednak pomijanej, ponieważ przekombinowaliśmy swoje cele, marzenia, zepsuliśmy ich prostotę chciwością dyktowaną umysłem. Zazdrość, zawiść i skąpstwo obróciło się przeciwko nam, a raczej odbiło się od „światła” i wróciło do nadawcy i to ze zwielokrotnioną siłą.

Cóż poradzić?

Dostrzec, wybaczyć i podziękować, najpierw sobie, potem innym. Złapać oddech świadomości i pozwolić na prostotę życia w bogactwie tego świata.