Opublikowany w ŚWIADOMOŚĆ&ROZWÓJ

Wejdź wyżej…

Mówią zejdź w ciemność, w swoją podświadomość, przekop ją i rozjaśnij. Ja powiem idź wyżej tam jest najpiękniejsze ze świateł, światło obecności i świadomości. Nie można wiecznie przekopywać swojej podświadomości, ponieważ doprowadzi to do zastoju i ciągłego sabotowania swoich zachowań oraz poczucia niższości i braku. Będziemy wiecznie w stanie porównywania się z innymi, a powinniśmy iść swoją własną, świadomą drogą. Owszem czasami będziemy musieli zawrócić, może się potkniemy, może upadniemy, ale zawsze kierujmy się wyżej i wyżej naszych możliwości. Jeśli musimy stanąć, to stańmy, złapmy oddech, popatrzmy w dół, dajmy sobie czas i porzućmy lęki, troski i spójrzmy na życie z miłością i akceptacją. Ciężkość życia jest jedynie wypaczeniem naszego umysłu, wszystkimi traumatycznymi przeżyciami, w jakie sami się wpakowaliśmy – dobrowolnie zresztą.

Świadomość obecności, którą wszyscy jesteśmy, samoczynnie prowadzi w górę ku spełnieniu. Pozwala na odkrycie tego centralnego punktu, który bierze z życia wszystko, co istnieje. To w „środku wszystkiego” kryje się przyzwolenie na bycie w czasie i przestrzeni. Bez zbędnej analizy okoliczności i emocji, które i tak będą nam towarzyszyć po kres naszych dni. Oczywiście bierzmy je w bagaż doświadczeń, tylko róbmy to poprzez przyzwolenia na to, aby były takimi jakie są, a nie takimi przekombinowanymi, zepsutymi
myślo-kształtami. Dokonamy tego jedynie w momencie, kiedy poczujemy się sami w sobie i ze sobą dobrze, w akceptacji i wybaczeniu. Pogodzeni z przeszłością, bez wybiegania w przyszłość możemy jedynie stać w teraźniejszości i obserwować rzeczywistość. Słuchać swojej INTUICJI tej, która mówi cicho i krótko, a nie intuicji, która jest przechwycona prze ego. Ego upiększa, obrzydza i kombinuje rzeczywistość, jest głośne i długotrwałe, odwrotnie do prawdziwego „szeptu” naszej duszy. Aby ten szept usłyszeć, należy uciszyć egotyczny umysł i pozwolić na bezruch w naszej świadomości.

„BYCIE” tylko tego nam potrzeba, reszta sama się zadzieje i dopasuje do okoliczności. Cisza umysłu, jaka temu towarzyszy jest właśnie tą wspinaczką ku „światłu” bez odczucia jakiegokolwiek ruchu. Bez konieczności ciągłego przerabiania w kółko tych samych problematycznych tematów. Wszechobecność „w byciu”, w chwili obecnej daje nam możliwość wykreowania nowej rzeczywistości, od wieków nam przypisanej. Jednak pomijanej, ponieważ przekombinowaliśmy swoje cele, marzenia, zepsuliśmy ich prostotę chciwością dyktowaną umysłem. Zazdrość, zawiść i skąpstwo obróciło się przeciwko nam, a raczej odbiło się od „światła” i wróciło do nadawcy i to ze zwielokrotnioną siłą.

Cóż poradzić?

Dostrzec, wybaczyć i podziękować, najpierw sobie, potem innym. Złapać oddech świadomości i pozwolić na prostotę życia w bogactwie tego świata.