Opublikowany w ŚWIADOMOŚĆ&ROZWÓJ

Kiedy nie ma już wyjścia…

Droga bez wyjścia jest kolejną iluzją nałożoną przez nasz umysł po to, aby tkwić w tym, co jest nam znane. Boimy się nowości, ponieważ są nieprzewidywalne i pozbawione kontroli, a brak kontroli może wywołać ogromną panikę. Oczywiści są to kolejne, następujące po sobie iluzje, w których tkwimy. Akceptacja i poddanie jest dobrą formą wyjścia, jednak dla mnie mało skuteczną. Dlaczego?… Otóż dlatego, ponieważ nie da się w kółko akceptować tego samego, ani akceptować sytuacji, które są dla nas destrukcyjne. Jeśli tkwimy w problemach i próbujemy je zaakceptować, to liczmy się z tym, że przyciągniemy ich więcej, bo poprzez akceptację wyrażamy na nie zgodę. Nie uda się także „wałkować” tego samego problemu i ciągle zezwalać na to, aby wpływał na nas i na nasze życie. To są właśnie takie „drogi bez wyjścia”. I tu jest paradoks bo nie ma takich dróg, gdyż problem i jego rozwiązanie są tym samym. Nie widzimy tego, bo albo zbyt mocno skupiamy się na problemie, albo nieustannie poszukujemy. Dualizm i biegunowość nasz odwieczny towarzysz w ziemskiej wędrówce. Zrozumienie tego już w pewnym stopniu pozwoli na to, aby życie było tym, czym jest. Bez naszego udziału wszystko płynie i działa tak jak powinno, a problemy same się rozwiązują. To my poprzez kontrolę psujemy naturalne przepływy i dary jakie mamy w sobie.

Czemu nie widzimy rozwiązania?… Ponieważ nie jest takie jakbyśmy chcieli i nieustannie poszukujemy innej drogi. Wolimy oszukiwać siebie niż spojrzeć prawdzie w oczy, boimy się odpowiedzialności, odrzucenia lub poczucia emocji jakie niesie ze sobą porażka. Analizując i kontrolując wszystko doprowadzamy do komplikacji i powielania decyzji, które są tylko odruchem zakodowanym w naszej podświadomości. To jest taki łańcuch następujących po sobie decyzji, które nie zawsze są słuszne. Sytuacji bez wyjścia jest tyle, ile stworzymy sobie problemów. Wszystko co nas spotyka niesie ze sobą przesłanie, ale nie zawsze nam się ono podoba. Gdybyśmy dostrzegali głębszy sens w każdym doświadczeniu, to jego efekt końcowy działałby na nasza korzyść. Jeśli już musimy analizować sytuacje, to róbmy to z wyższych poziomów, takich gdzie występuje jak najmniej zła, nienawiści czy dezaprobaty. W wyższych wibracjach sprawy nie wydają się aż tak dobijające, a nawet mogą okazać się pomocne. Przecież i tak po jakimś czasie wyciągamy z rożnych zdarzeń pozytywne wnioski. I tu między innymi chodzi o ten czas, czas jaki wyznaczyliśmy sobie w tej naszej ziemskiej wędrówce. Ziemski czas jest liniowy czyli następujący po sobie. Istnieje przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. W takich przestrzeniach poruszamy się, a tylko bycie w „tu i teraz” oszczędzić nam może wielu problemów. Powroty do przeszłości lub nieustanne wybieganie w przyszłość kieruje nas w sytuacje, które są po prostu nieodpowiednie. Po co ?… Każdy sam zna odpowiedź na to pytanie, a jeśli nie, to musi zajrzeć głęboko do swojego serca, gdyż tylko tam istnieje jedyna prawda jaką jesteśmy.

Opublikowany w ŚWIADOMOŚĆ&ROZWÓJ

Zmiana, która musi nadejść…

Tak bardzo przyzwyczajeni, zbyt lękliwi i przerażeni tkwimy we wzorcach, które od dawna nam nie służą, a nawet blokują nas, nie pozwalając na życie zgodnie z prowadzeniem duszy i serca. Oczywiście pod warunkiem, że ktoś to prowadzenie rozpoznaje i słyszy. A nie jest to łatwe ani dostępne dla każdego. Aby rozpoznać te głosy trzeba oczyścić się z toksycznych myśli, uczuć i emocji, ponieważ dusza i serce karmi się jedynie miłością do siebie i bliźniego. Należy zaobserwować i zatrzymać potoki myśli, które skutecznie zagłuszają wszystko co z sercem związane. Myśli te, to przede wszystkim programy wkodowane nam już we wczesnym dzieciństwie, powielanie wyuczonych zachowań, a także cała masa nic nie znaczących przepowiedni.

W ostatnim czasie poprzez izolację wielu rozpoczęło pracę nad samorozwojem i poszerzaniem świadomości. Po to pewnie był i jest dany ten czas samotności. Ile prawdy udało się odnaleźć zależy od indywidualnych potrzeb i wysiłków oraz od wykazanych chęci. Przecież nikt nikogo do niczego nie zmusi, każdy ma wolną wolę i własny plan na życie. Jednak wszyscy jesteśmy jedną zbiorową świadomością i każdy krok w jej poszerzaniu przyczynia się dla ogółu. Zmiany sposobu postrzegania i zachowania pozytywnie ukierunkowane mają magiczną moc, gdyż płyną z przestrzeni serca, w której wszystko jest możliwe. Ci, którym się udało taką przestrzeń odkryć i zintegrować mają ogromną moc sprawczą. Oczywiście każdy ma taką możliwość i warto z tej możliwości skorzystać.

Jeśli na pewnym etapie życia dochodzimy do wniosku, że szczęście „omija nas szerokim łukiem”, to warto zastanowić się nad tym, czy aby zbyt mocno nie utknęliśmy w starych wzorcach i przekonaniach. Trzymanie się przeszłości, szczególnie tej, która nam nie służyła jest opcją najgorszą z możliwych. Warto pamiętać, że wracanie myślami czy uczuciami do przeszłych okoliczności powoduje jedynie zaburzenie w widzeniu chwili obecnej. Stare odchodzi robiąc miejsce nowemu i jest to naturalny rytm naszej rzeczywistości. Nic ciekawego się nie wydarzy, nikt nowy nie przyjdzie do naszego życia, jeśli ciągle będziemy wracać i blokować się starymi emocjami. Chociaż nie jest łatwo puścić stare przyzwyczajenia, to warto popracować nad tym i dodać sobie trochę nowej energii.

Oczywiście boimy się zmian, ponieważ wiąże się to z utratą części naszej osobowości. Boimy się „nowego” i robimy to z powodu wygody, nawet jeśli wygoda ta przynosi nam tylko rozczarowanie. Tak bardzo przyzwyczailiśmy się do tego dotychczasowego życia, że nie widzimy jak wiele szczęścia ucieka nam sprzed oczu. Najgorsze jest to, że ludzie trzymają się bólu, lęku, niewygody i wcale im to nie przeszkadza, a nawet im pasuje. Zdają sobie sprawę z tego, że mogą żyć inaczej, ale nie robią nic w tym kierunku. Boją się wyrzeczeń, jakie będą musieli ponieść po to, aby zmienić choć mały fragment życia, a jest ono dane nam tylko jedno. Wnioski wyciągamy dopiero wtedy, gdy życie się już mocno skomplikuje i tu właśnie zaczyna się prawdziwa droga. Czasami to dramatyczne zdarzenia mogą pchnąć nas do dokonania koniecznych i potrzebnych zmian. Pewnie dlatego życie tak często się komplikuje. Dobrze jest zmierzać małymi krokami ku temu, aby zmienić chociaż mały fragment, a wtedy mamy szansę wpuścić trochę nowości i świeżości, której wszyscy potrzebujemy.

Opublikowany w ŚWIADOMOŚĆ&ROZWÓJ

Kiedy pomimo prób życie nadal zawodzi…

Wzloty, upadki czy zyski i straty wpisane są w nasze życie bez względu na wolę jaką wykazujemy. Od czego to zależy? Od wielu czynników począwszy od świadomości w jakiej żyjemy, naleciałości z otoczenia czy od przestrzeni w jakiej się w danej chwili poruszamy. Jest jeszcze kwestia tego, że nasz świat jest oparty na dualizmie, czyli dobro – zło, odwaga – strach, miłość – nienawiść… To prawo biegunowości czyli wszystko ma dwa przeciwległe bieguny – dobry jak i zły. W jakiej przestrzeni będziemy (dobra czy zła) zależy od tego ile i co niesiemy w sobie. Traumy, straty oraz przykre doświadczenia znane są nam od lat, nawet tych lat kiedy byliśmy dziećmi. Dlatego tak wielu radzi, aby przyczyn swoich niepowodzeń szukać w okresie dzieciństwa, gdyż to właśnie w tym okresie jesteśmy najbardziej podatni na krzywdę, krytykę, poniżenie. Dzieci nie potrafią bronić się przed złem, są bezbronne i zdane na dorosłych. Często pomijane i odrzucane kodują w podświadomości emocje, z którymi nie potrafią sobie poradzić. Przez to w dorosłym życiu przyciągają do siebie to, co skrywa się gdzieś głęboko w ich sercu. Blokowanie emocji w dzieciństwie (nie wolno było ich okazać, nikt nie zwracał na nas uwagi…) doprowadziło do tego, że w dorosłym życiu tych blokad jest jeszcze więcej. Chcąc ich unikać powodujemy, że przywierają do nas jeszcze bardziej, a nawet przekształcają się w kolejne demony. Takich blokad i niepowodzeń możemy nagromadzić bardzo wiele. Zamykamy się na doświadczanie, zapominamy o tym by iść własną drogą, albo robimy to ze strachu przed dalszym odrzuceniem. Jednak to przed czym uciekamy i tak nas dopadnie, ponieważ wkładamy w to całe swoje serce i rozum. Serce podpowiada, a rozum analizuje przez co wprowadza niezgodność, bo nie zawsze idą w parze. Za wszystko odpowiedzialne są emocje oraz odczucia i siła z jaką na nas wpływają. Przeważnie karmimy się strachem, a on jest silny energetycznie. Tylko ludzie nim przesiąknięci pozwolą sobą sterować. Tak działa nasza rzeczywistość, na wzbudzaniu lęku i wpajane jest to nam już od najmłodszych lat. Oczywiści są zdarzenia i okoliczności sprzyjające nam, z których możemy się cieszyć, bo życie samo wszystko wyrównuje. Powinno dać nam tyle dobrego. co złego… Zazwyczaj jest inaczej, ponieważ przyciągamy do siebie to, czym jesteśmy. I nie chodzi o to, że jesteśmy złymi ludźmi, raczej złe jest to, że nie żyjemy w zgodzie z własną naturą, zaniżamy swoje wartości, zazwyczaj robimy to na rzecz innych. Chowamy się przed prawdą i światem, uciekamy przed odpowiedzialnością. Nie potrafimy wziąć na swoje barki tego, co podpowiada nam nasza intuicja. A najgorsze jest to, iż wątpimy w to, że zasługujemy na najlepsze. W szczęśliwych momentach zastanawiamy się nad słusznością ich powstania, podważamy te chwile wątpliwościami, krótko cieszymy się z nich, bo szukamy sposobu na ich zatrzymanie lub na znalezienie nowych uciech. Jeśli będziemy próbowali coś zatrzymać na 100 %, to stracimy. Dlaczego?… Dlatego, że wysyłamy komunikat, iż nie mamy tego na stałe, nie obracamy się w takiej rzeczywistości coś na zasadzie „mam coś na chwilę, ale pewnie zaraz to stracę”, więc muszę jeszcze bardziej się postarać…Czepiamy się i za wszelką cenę trzymamy to szczęście, aby nam nie uciekło. Starania nic nie dadzą, przynajmniej na dłuższą metę, bo mogą być niezgodne z naszymi przekonaniami lub w podświadomości mamy kody, z którymi sobie nie poradziliśmy. Co to za kody?… Są to straty, lęki, braki i niepowodzenia czyli wszystko, to co przeżyliśmy, ale tak po wierzchu. Dotknęło nas, jednak uciekaliśmy przed daną emocją spychając ją głębiej. Możliwe, że nie wypadało pokazać jak coś mocno nas zraniło. Czyli dalej lęk i poczucie odrzucenia w momencie pokazania swojego oblicza.

Jak doprowadzamy do upadku?…

Pomijając wewnętrzne głosy, które są słabo słyszalne, gdyż cierpienie skutecznie zakrywa wszystko co dobre, lekceważymy dar jaki został nam ofiarowany. Tym darem jest życie, które nie zawsze musi być piękne, cudowne i  szczęśliwe.  Jeśli przez długi czas karmimy się słabymi energiami, to takie właśnie energie będziemy do siebie przyciągać. Nie da się przeprogramować podświadomości nie zmieniając podejścia do życia. Mowa tu o całkowitej zmianie perspektywy, o przekierowaniu uwagi na to, co lepsze czy bardziej przydatne. A to właśnie leży głęboko w sercu i czeka na odkrycie. Mało znamy siebie i swoje potrzeby. Nikt nie nauczył nas jak być sobą, gdyż uczono nas abyśmy byli tacy jak inni. Wpajano nam co jest dobre, a co złe, nie patrząc na to, czy dla nas nie jest właśnie na odwrót. To co dla jednych jest złe, to dla drugich może być dobre.

A tak na marginesie, to zło czy dobro jest tak samo piękne jak i potrzebne. Wszystko jest jednym, choć podzielone po to, aby ludzie dążyli i osiągali pewne poziomy. Inaczej byłoby nudno. Nie ma ludzi złych i dobrych, bo wszyscy mamy i jedną i drugą cechę. Wszyscy jesteśmy cudowni i szczęśliwi. Przecież jest też coś takiego jak „szczęście w nieszczęściu”, jednak zazwyczaj widzimy to po latach. Analizujmy okoliczności i pracujmy z problemami, ale tak w głębszym znaczeniu. Z problemami należy posiedzieć, poczuć je i przeprogramować na swoją korzyść. Wymaga to odwagi i cierpliwości, bo przyjdzie zmierzyć się nam z najgorszym przeciwnikiem, czyli ze sobą.

P.S. Nie da się ująć całego tematu w jednym wpisie. Pozdrawiam „PYTAJĄCEGO” i z całego serca życzę POWODZENIA 🙂 !!!

Opublikowany w ŚWIADOMOŚĆ&ROZWÓJ

Czy istnieje klucz, który otwiera wszystko?…

Każdy z nas ma „magiczny klucz”, który otwiera wymarzone drzwi do szczęścia. Mamy także i taki, który może takie drzwi zamknąć. Klucz jest symbolem, przesłaniem, podpowiedzią, jaką niesie nam życie. Nie widzimy tego, gdyż nie przywiązujemy wagi do symboli lub nie potrafimy ich czytać. Wszystko co nas otacza jest wskazówką lub podpowiedzią, a zazwyczaj są to znaki z przestrzeni w postaci powtarzających się liczb (cyfry mają swoją symbolikę), słów, tekstów piosenek czy też osób, które niosą nam życiowe lekcje czy jakieś zwyczajne podpowiedzi. Jest to także głos naszej intuicji, taki istotny, ale najtrudniejszy w odnalezieniu klucz znajdujący się wewnątrz nas. Trudny w znalezieniu, ponieważ przyzwyczailiśmy się do szukania na zewnątrz, a świat zewnętrzny jest tylko odzwierciedleniem tego co w nas ukryte. Intuicja to klucz i głos naszego serca. To w tej przestrzeni znajduje się cała nasza wiedzą, ponieważ to serce ma w sobie prawdę, moc i wiarę. Ma w sobie wszystko , to co jest nam w życiu potrzebne. Zna odpowiedzi na każde pytanie i ma rozwiązanie na większości naszych problemów. Jednak przestrzeń serca jest zazwyczaj zamknięta lub mało używana. Nie potrafimy wejść z nią w połączenie, gdyż nasze serca zaśmiecane są negatywnymi emocjami czy uczuciami. Przez lata karmimy się lękiem, zazdrością, nienawiścią, a głosy docierające do nas z głębi serca są zazwyczaj tego odwrotnością, To nasz egotyczny umysł skutecznie zagłusza, tłumi i nawet zamyka tą przestrzeń. Robi to poprzez nieustanna analizę i ciągi myślowe lub wracając do przeszłości albo wybiegając w przyszłość. Przez to pomija bycie w tu i teraz, a to jest najważniejsza przestrzeń w życiu człowieka. Ważna jest także wewnętrzna praca i leczenie traumatycznych przeżyć, gdyż taka praca wszystko oczyści i uwolni. Tylko czyste serce jest w stanie poprowadzić człowieka właściwą drogą Zrozumienie tego ochroni nas od przykrych decyzji czy życiowych porażek. I chociaż nie jest to łatwe, to wykonalne.

Klucz do serca…

Prawdą jest, że mamy go w sobie, mamy też i drzwi. My jesteśmy i jednym i drugim. Dążąc do równowagi i zgodności na poziomie myśli, wyrażania i czucia mamy szansę obudzić moc, która otwiera wszystko. I tu następuje  paradoks, gdyż nie można znaleźć czegoś, czym już się jest. Szukając na zewnątrz nas samych, nic nie znajdziemy, prócz chwilowych uciech i uniesień, ale też i rozczarowań. Jedno co ważne na zewnątrz to wskazówki i znaki, które prawidłowo odczytane dadzą wewnętrzną jedność. Należy uwierzyć w to, że My sami jesteś miłości oraz szczęściem i jakiekolwiek szukanie jest tu zbędne. Poszukiwanie jest tylko potwierdzeniem braku. Wystarczy pokochać i uwierzyć w siebie, nauczyć się czytać znaki, wsłuchać się w mądrość serca i przestać powielać schematy, które nam nie służą.

Opublikowany w ŚWIADOMOŚĆ&ROZWÓJ

Kiedy wraca do nas to, czego nie chcemy…

Czy istniej sposób na całkowite pozbycie się powracających
zdarzeń, uczuć czy emocji?

Takie pytanie nurtuje większość, ponieważ męczy nas wszystko to, czego nie chcemy i czego nie możemy się pozbyć. Szukamy sposobu na zapomnienie, przerobienie czy nawet zaakceptowanie różnych niechcianych okoliczności. Czasami udaje się nam na jakiś czas oddalić pewne odczucia czy emocje, jednak zazwyczaj one wracają i to z podwojoną siłą. Wtedy jeszcze głębiej popadamy w rozdrażnienie lub niechęć, nadając temu jeszcze większe znaczeni. Wszystko to co ładujemy naszą uwagą, odczuciami nabiera na sile i przywiązuje jeszcze bardziej. Emocje to energia, która rządzi światem. Lepiej poświęcić ten czas dla siebie, poprzez nowe pasje, zajęcia czy relaks duszy i ciała. Jednak czy to wystarczy?

I tu zaczyna się karuzela!!!

Najlepszym sposobem byłoby zaakceptowanie pozycji w jakiej się znajdujemy, ponieważ właśnie akceptacja powoduje zatrzymanie oporu czy walki. Godzimy się z tym, co nas spotyka przez co traci na sile i teoretycznie uwalnia. Jednak sama akceptacje nie jest skuteczna, ponieważ nie da się tak do końca zaakceptować tego czego nie chcemy. Jest to zaprzeczeniem i nawet jeśli zadziała, to tylko na krótki czas. Akceptacja jest potrzebna, a nawet konieczna, tylko nie uda się akceptować pozycji, która jest bolesna czy niechciana. Najpierw trzeba znaleźć przyczyny problemu i popracować z nimi więc…

Kolejny sposób to przerobienie wszystkich emocji związanych z daną okolicznością. I tu też haczyk, gdyż emocje jak łańcuszek połączone ze sobą, jedna przechodzi w kolejną i tak dookoła. Dlatego pytanie ile razy w kółko trzeba przerabiać pewne uczucia? Pewnie dopóki nas to uczucie nie zmęczy i samo odpadnie. Czyli działa, ale nadal mnóstwo pracy i koło, które wraca do nas przy każdej próbie. Pewnie dlatego ziemia jest okrągłą, bo koło towarzyszy nam na każdym kroku.

Zapomnienie, to chyba najgorszy z pomysłów, ponieważ przy pierwszej lepszej okazji „przypominajka” powróci jak bumerang i uderzy z każdej możliwej strony. Pociągnie lawinę wspomnień i wszystko to, co ukryliśmy w podświadomości. Jedna wielka studnia bez dna. Chociaż nasza podświadomość skrzętnie chowa nasze lęki, obawy, traumy – szczególnie te z dzieciństwa. Jednak to właśnie te nieuświadomione traumy przyciągają do nas niechciane okoliczności. Wyjdą, pokażą się, dobiją nas poprzez różne zdarzenia i braki. Nie unikniemy tego, możemy tylko przełożyć to w czasie. Jednak to też nie jest wyjście z sytuacji, gdyż braków nie uzupełnimy byle czym i byle jak.

Czyli nie ma ratunku…???

Jest tylko praca i droga, którą musisz wykonać. Końcowy efekt nie jest tak ważny jak to, co napotkasz. Tylko poprzez te niechciane okoliczności wzmocnisz się i osiągniesz wiedzę o sobie samym. Po jakimś czasie sam zobaczysz, że podoba Ci się to, co przychodzi bez względu czy jest dobre, czy złe. Może to docenisz i zaakceptujesz, pewne jest to, że nie będzie już to tak bardzo przeszkadzać. Przyjdzie wszystko w jednym momencie i uzupełni się. Bo tak naprawdę nie ma przed czym uciekać, bo nie uciekniemy przed sobą samym. My jesteśmy wszystkim we wszystkim i dla wszystkiego!!!

Opublikowany w ŚWIADOMOŚĆ&ROZWÓJ

Nigdy, przenigdy tego nie rób, ponieważ nie dowiesz się kim jesteś naprawdę…

Nie kopiuj nikogo i nie udawaj kogoś, kim nie jesteś!!!

Czy faktycznie znamy siebie ? Czy jesteśmy pewni, że to jak się zachowujemy jest naszą najlepszą i jedyną wersją?

Na te i podobne pytanie każdy z nas znajdzie odpowiedź, ale tylko wtedy, kiedy odważy się spojrzeć na „prawdę którą jest”. Bez względu na to, z czym przyjdzie mu się zmierzyć. A nie da się ukryć, że osoby poszukujące siebie muszą zderzyć się zarówno z dobrem jak i złem. Gdyż jedno nie istnieje bez drugiego, a raczej uzupełnia się nawzajem. To jest prawo, które sterują naszą rzeczywistością – czyli prawo biegunowości, gdzie wszystko ma swój plus jaki i minus, dobro i zło, takie dwa przeciwległe bieguny uzupełniające się nawzajem. Nie należy z tym walczyć, ani się tego wypierać, gdyż walka powoduje jeszcze większe uwiązanie.

Jeśli przysłowiowo chcesz sam sobie „strzelić w kolano”, to uwielbiaj, doceniaj, szanuj, innych, tylko nie siebie. Pomijaj swoje zalety lub wady, w celu przypodobania się innym,
a nawet powielaj ich zachowania tak, aby zyskać ich uznanie. Nawet radość jaką czujesz
z naśladowanie kogoś nie daje pewności, ze idziesz odpowiednią ścieżką.

Kogo kopiujemy? zazwyczaj autorytety, znajomych czy ludzi biznesu, ponieważ zwyczajnie brakuje nam pomysłu na siebie lub odwagi by być autentycznym. Jeśli jesteśmy szczęśliwi z tego powodu i tego pragniemy, to kontynuujmy. Chociaż nie mogę uwierzyć w szczęśliwą kopię. Natomiast jeśli idąc przez życie czujemy niedosyt, brak, niezgodność, to najwyższy czas żeby zastanowić się nad tym, czy idziemy w odpowiednim kierunku.

Zdumiewa mnie, jak wielu ludzi czuje się zdanych na łaskę nieznanych mocy i jak pieczołowicie to ukrywa

C.G. Jung

Życiową zagadką jest to, że doceniamy i lubimy cechy osób nawet tych bliskich, a swoje pomijamy. Chętnie idziemy przez życie tak, jak robią to inni, nawet nie próbując odkryć swojego piękna. Kopiujemy wygląd, zachowanie, nawyki czy nawet wady zapominając o tym, że kopia to nie oryginał. Na dłuższa metę nie możemy udawać kogoś kim nie jesteśmy. Wyjdzie to na pewnym poziomie, bez względu na to, jak będziemy się starać. Wady jak i zalety będą musiały się pokazać, a może raczej to, kim jesteśmy. Im więcej ukrywamy, tym trudniej nam będzie to później odkręcić. Pozostaje tylko głęboki wgląd we własną osobowość, przepracowanie siebie i traumatycznych zdarzeń oraz odwaga by wyjść z tym do ludzi. Inaczej nigdy nie osiągniemy „pełni”, którą jesteśmy.

Samopoznanie, Maska, Anonimowy, Wiedzy

Czego nam brakuje na drodze samopoznania? Brakuje nam odwagi, ponieważ oprócz boskości jaką możemy w sobie odkryć, poznamy także demony drzemiące w każdym z nas. Tego właśnie podświadomie boimy się najbardziej. Jak pokażemy swoja złą stronę, to wszyscy odsuną z się od nas, nie zdając sobie sprawy z tego, że będziemy ich lustrami tak jak oni będą naszymi. I może na początku nie wiemy z czym przyjdzie nam się mierzyć, to warto próbować, gdyż tylko życie w zgodzie z samym sobą może przynieść nam 100 % zadowolenia. Warto pamiętać, że zła strona jeśli zostanie zintegrowana przemieni się w cud, zaletę, naszego sprzymierzeńca. Przestanie nam ciążyć, a nawet stanie się największym atutem. Ciemna strona zawsze łączy się z jasną, tworzy „jednię”, którą i tak jest nawet bez naszego udziału.

Co pozostaje – prawda o sobie i swojej drodze. Nawet jeśli będzie to pasmo nieszczęść i braków. A na początku może właśnie tak będzie. Należy pamiętać o tym, że jesteśmy cudownymi istotami jedynymi w swoim rodzaju. Bez kopii dojdziemy tam, gdzie pragniemy, ale musimy pomóc sobie w znalezieniu tej jedynej prawdziwej ścieżki – tej indywidualnej. Będzie to powolny etap, trudny i pracowity, ale już w połowie przyniesie zadowolenie i prawdę. I jeszcze jedno zwątpienie to też element drogi i nie należy się tego bać, gdyż tylko w złych momentach jesteśmy w stanie sięgnąć tej głębi. Życie jest wszystkim i niczym jednocześnie, prawdą i kłamstwem, dlatego przyjmujmy te całości nawet jeśli okażą się pustką, a się okażą. W pustce jest największa pełnia, światło przyciągające wszystko czego pragniemy – to czego nie chcemy również. W prawdzie zanika lęk, ponieważ łączy się z odwagą, a nawet tworzy z nią wspomnianą wcześniej „jedność”.

Jaka długo trwa taki etap samopoznania? To indywidualna sprawa, u mnie ponad dwa lata i końca nie widać. Jednak z każdym dniem jest inaczej, ciekawiej, a smutek przychodzi i odchodzi zacierając wszystko. Bez żalu, bo po co tęsknić za czymś, co nie należało do nas!!! ODWAGI !!!

Opublikowany w ŚWIADOMOŚĆ&ROZWÓJ

Manipulacja – jak ją zdemaskować…

Manipulacja jest techniką, która ma za zadanie tak wpłynąć na decyzje innych, aby nieświadomie i z własnej woli wykonali założenia i cele osoby, która tą technikę stosuje. Osoba czy grupa osób, które podejmują próby sterowania innymi dla osobistych korzyści, krzywdzenia, osaczenia, sprawowania kontroli są Manipulatorami. Manipulowani jesteśmy każdego dnia przez bliskie i dalsze osoby, media, reklamy… My również to robimy, tylko raczej nieświadomie i nie wywołując u drugiej stronie dysonanu czy obniżenia poczucia wartości.  Natomiast gorzej jest jeśli w relacjach pojawia się świadome działanie, które ma spowodować u drugiej strony poddanie się, poniżenie czy utratę wolności i granic osobistych. Osoby wrażliwe, niepewne  siebie są w grupie największego ryzyka, gdyż z powodu współczucia, empatii, braków emocjonalnych, nie są w stanie odmawiać czy przeciwstawić się. Zazwyczaj też osoby te nie widzą winy oprawcy, tylko raczej obwiniają siebie, ale takie jest właśnie założenie manipulatora. Wszystko zależy od techniki i od rodzaju korzyści jakie chce on uzyskać. Przeważnie jest to zadanie bólu, uzupełnienie braków czasami także korzyść materialna i finansowa. Manipulator potrafi oskubać człowieka z pozytywnych emocji, dobić, zdołować, obniżyć do pozycji „zerowej”. Zrobi to w taki sposób, że ta druga strona będzie za wszystko obwiniała siebie, stanie się zależna i uzależniona i to  właśnie uzależnianie ludzi od siebie poprzez nadmierne chwalenie, komplementowanie, wywyższanie jest jedną ze wspomnianych technik. Później takie osoby odczuwają ogromny głód na każdym poziomie życia, co powoduje chwiejność emocjonalną i brak wiary we własne siły.

Wyjście z takich relacji jest trudne i czasochłonne. Wymaga przede wszystkim rozpoznania i świadomej decyzji strony manipulowanej. Coraz częściej jednak osoby, które poprzez jakieś okoliczności i zdarzenia „budzą się” rozpoznając swoich oprawców podejmują próby odbudowy siebie i swojego życia. I kiedy udaje się im odnaleźć własną drogę, zwiększyć zasoby, to zazwyczaj nie potrzebują nawet takich manipulatorów demaskować.

Po czym można poznać manipulację:

  1. Wszystko co jest nam serwowane w nadmiarze, bombardowanie wrażeniami, emocjami,  dostępnością. Serwowane są komplementy, podziw, uznanie, ogromne ilości czasu.
  2. Udawanie bliskiej osoby, pewnego rodzaju przyjaźni dlatego, że  bardziej ufamy tym, których lubimy. Czyli osoby mało nam znane nagle wchodzą w nasz życie i okazują nam nadmierną sympatię.
  3. Wykonywanie czynności tylko po to, aby inni się odwdzięczali.
  4. Budowanie pozytywnego wizerunku, przechwalanie się po to, aby stać się autorytetem.
  5. Wprowadzanie dysonansu, czyli chwalenie i po jakimś czasie karcenie. Wtedy to osoby zaczynają zastanawiać się co zrobiły nie tak, skoro najpierw było super , a po jakimś czasie jest na odwrót.

To jest tylko krótki wpis na ten temat, gdyż nie da się manipulacji zamknąć w jednym opisie. Oprócz technik ważne są jeszcze inne czynniki, jak podatność i zaburzenia osobowości. Można nad tym pracować i chronić siebie i swoich najbliższych. Warto przyglądać się sobie po to, aby unikać takich sytuacji.

Opublikowany w ŚWIADOMOŚĆ&ROZWÓJ

Czemu pozwalamy innym, aby nas zahaczali

Zahaczyć czyli zawadzić, zaczepić, sprowokować coś lub kogoś. Jeśli nie ma tu ukrytych zamiarów, w celu jednostronnej korzyści, to nie ma w tym nic złego. Ludzie zahaczają się nawzajem, prosząc o pomoc czy wsparcie, a także służąc pomocą. Natomiast istnieje grono ludzi, którzy zahaczają nas dlatego, że chcą nas sprowokować do określonego zachowania. Potrzebują naszych emocji, bo sami ich nie potrafią wyrazić. Nie potrafią przyznać się do swoich słabości czy braków, więc prowokują nas. My oczywiście automatycznie odpalamy uczucia i emocje dostarczając im odpowiednie dawki energii. Wtedy nie liczy się rodzaj emocji – pozytywny czy negatywny. Im bardziej się tłumaczymy lub próbujemy coś wyjaśnić, tym bardziej się pogrążamy. W takich sytuacjach chodzi głównie o negatywne odczucia o to, aby wzbudzić w nas złość, wprowadzić dysbalans byśmy utracili wiarę w siebie. Działamy tak pozwalając innym, by mieli nad nami władzę. Często jest to nieświadome działanie i to po obu stronach. Natomiast jeśli przez lata pozwalamy traktować się w taki sposób, to jest ryzyko, że do takiego traktowania się przyzwyczailiśmy. Poprzez powtarzające się schematy również i my uczymy się określonych emocji, które będą chciały się ujawnić. Później sami prowokujemy takie zachowania po to, by sobie ulżyć. I dopóki sobie tego nie uświadomimy, to skazujemy się na pływanie z takim „haczykiem w ciele”. Jest to ciężka praca bo wymaga dużo samozaparcia. Nie dać się sprowokować czy okazać obojętność jest wielką sztuka, której powinniśmy się nauczyć. Świadomość siebie, okoliczności czy zdarzenia pozwoli nam na omijanie takich „zahaczeń”. Życzę powodzenia!!!

Opublikowany w ŚWIADOMOŚĆ&ROZWÓJ

Co nas zatruwa?…

Prócz wszystkich tych chemicznych czynników, które często także  sami sobie aplikujemy mamy jeszcze te, które tworzą naszą osobowość. Chodzi mi o myśli i wynikające z nich emocje, uczucia, nawyki, braki, traumy…. Wszystko co tworzymy ma początek w naszym umyśle i od jakości tych myśli zależeć będzie to, ile „trucizny” wpuścimy. Przyjdą ludzie, zdarzenia, okoliczności  które sprowokują pewien rodzaj myślenia, zatrują nasze życie. Można popracować nad sobą, zaobserwować myśli, powstrzymać reakcje na nie. Wymaga to  pełnej uważności, analizy, ale przede wszystkim chęci by tego dokonać. Poprzez tę pracę nauczymy się odczytywać intencje swoje i innych. Na to jak zareagujemy na daną sytuacje mamy wpływ tylko my sami. Dlatego jeśli nie chcę karmić się negatywnymi rzeczami, to wyrzucamy je ze swojej codzienności lub ograniczamy do minimum. Nikt na siłę nie wedrze się do naszego umysłu, oczywiście może nas zahaczyć, ale tutaj  liczy się tylko nasza reakcja. Teraz jest masa negatywizmu we wszystkim: w telewizji, internecie, ale także w ludziach. Mamy coraz więcej problemów, narzekamy, obwiniamy innych.  Każdy ma w sobie dobro i zło i każda z tych cech będzie chciała się wyrazić. Jeśli robimy to z umiarem, to ok. Krzywdzimy innych, ale też pozwalamy na to, aby inni krzywdzili nas. Czasami nie da się wykrzesać nic pozytywnego, gdyż są ludzie i zdarzenia, które niosą takie blokady, że nie możemy się przebić. Niektórzy uzupełniając własne braki posuwają się do manipulacji głównie na poziomie emocjonalny poprzez uruchamianie wśród ludzi poczucia winy, wstydu czy braku pewności siebie. Myślenie o sobie  poprzez zaniżanie własnej wartości zatruwa umysł najbardziej. Nikt nie doceni naszych wysiłków, jeśli sami nie potrafimy ich docenić. Pracuję nad tym od dwóch lat i nadal zdarzają się sytuacje, w których widzę braki u siebie  na tym poziomie. Takie sytuacje będą miały miejsce, gdyż wewnętrzna praca nad sobą nie powoduje ich unikania. One  były, są  i będą, jednak poprzez świadomą analizę jestem w stanie szybciej  z nich wyjść i to obronną ręką. Czego życzę Wam wszystkim szczególnie teraz.

.

Opublikowany w ŚWIADOMOŚĆ&ROZWÓJ

Czego my tak właściwie w życiu szukamy?…

Tak do końca nie wiem czy to jest pytanie, czy stwierdzenie lub potwierdzenie tego, że czegoś w życiu jednak nam brakuje. Inaczej nie szukalibyśmy tego na zewnątrz. Zazwyczaj w życiu szukamy  tego, co uzupełni nas na różnych płaszczyznach. Jakie to płaszczyzny, to oczywiście sprawa indywidualna.  Jeśliby chcieć wymienić, to przede wszystkim szukamy: szczęścia, miłości, zdrowia, pracy, szacunku, uznania, rozrywki, przyjaciół  …… – nie wiem czy jest jakiś koniec tych określeń, ilu ludzi, tyle potrzeb.

Samo szukanie może być męczące dla tych, którzy podejmują próbę odnalezienia, ale może być także życiowym wyzwaniem.  „Szukajcie, a znajdziecie”  – jest takie przesłanie . To ile wysiłku włożymy nikt nie wie , nie wiadomo czy dostaniemy też to, czego potrzebujemy. Jeśli takie poszukiwania sprawiają nam przyjemność, rozwijają nas, to nawet jesteśmy w  stanie coś odnaleźć. Jednak później staramy się to utrzymać i tu może pojawić się kolejny problem, gdyż dochodzi strach związany z utratą. Koło się zamyka i tak wygląda nasza wędrówka przez to ziemskie życie. Jedno jest pewne praktycznie każdy na jakimś poziomie wchodzi w rolę „Poszukiwacza”. Tutaj brawa dla wytrwałych, ponieważ rola ta jest jedną z trudniejszych. Nikt nie ma 100 % pewności, że otrzyma to czego szuka. Chociaż jest stwierdzenie, że jeśli masz pewność,  to otrzymasz –  tylko nie podają jakim kosztem. Dlatego tak często ludzie się poddają. Ile można poszukiwać, pracować nad sobą, leczyć traumy?

Jest jeszcze taka teoria, że poprzez poszukiwanie nie jesteśmy w stanie docenić tego, co mamy. Jeśli nasza uwaga jest tak kierowana, to cała reszta staje się dla nas niewidoczna. A może po prostu nie ma czego szukać, może mamy wszystko to, co jest nam na daną chwilę potrzebne. Nie widzimy tego, bo jesteśmy „poszukiwaczami” tych właściwych rzeczy lub innych, bo wszystko się zmienia  potrzeby również. Ciężko jest docenić chwilę obecną i cieszyć się nią. Zawsze znajdzie się coś, co nam nie pasuje lub jest mało wystarczające. Chcemy więcej i więcej, a w rezultacie nic nie dostajemy lub dostajemy zupełną odwrotność. Zgodnie z prawami ziemskimi dostajemy to na czym skupiamy uwagę. Czyli jeśli np. na braku, to dostaniemy tego więcej – sami przyciągniemy go do siebie.

Można godzić się z porażkami, można wkoło poszukiwać, można się poddawać lub akceptować i doceniać to co mamy. Każdy wybierze swoją formę, zgodnie z tym jak mu dyktuje serce,  bo przecież serce się nie myli. Gdzieś na końcu drogi przyjdzie nam i tak to wszystko zostawić i tego „poszukiwacza” również. Życie samo w sobie jest już wyposażone we wszystko czego potrzebujemy, tylko ciężko jest nam to zobaczyć.