Opublikowany w ŚWIADOMOŚĆ&ROZWÓJ

Być blisko…

Nawet wśród ciemności i braku oglądu możemy dotrzeć do celu jaki sobie wyznaczyliśmy. To ile wysiłku w to włożymy zależy jedynie od postrzegania i otwartości, ponieważ im większe zablokowanie i spięcie, tym trudniej jest nam być tam, gdzie byśmy chcieli. Na te blokady wpływa wiele czynników, od skromności, lęku i niskiej samooceny, po zbytnią kontrolę i nadmuchane ego. Przeszkody stawiamy sobie sami, bo są nam potrzebne w dotarciu do celu, w ewolucji i samorozwoju. Potrzebujemy tego do życia tu na ziemi tylko po to, aby zjednoczyć się na poziomie duszy i nie tylko, ale także na poziomie zbiorowej świadomości. Każda nasza decyzja lub jej brak ma swoje następstwo w rozumieniu pozytywnym, ale także negatywnym.

Być blisko celu i go osiągnąć jest najlepszą nagrodą za nasze starania, natomiast być blisko i ponieść klęskę jest zupełną odwrotnością Następuje ogromny dysonans, wewnętrzna walka i poczucie klęski. Popadamy wtedy w pustkę, analizę i poczucie braku. Samobiczowanie nic nie daje, jedynie wpędza w większe poczucie straty i zaniżenie własnej wartości. Jedynie bycie w pozycji obserwatora może spowodować olśnienie i poszerzenie widzenia. Dzięki czemu uzyskamy lepszy wgląd w sytuację i szybsze jej rozwiązanie. Dystans jaki jest potrzebny przyczynia się to tego, że sprawy ukazują się nam w innym świetle. Nagle możemy dostrzec to, czego nie widzieliśmy i dostać to, co było dla nas nieuchwytne.

Jednak często jest tak, że nasze potrzeby nigdy się nie zrealizują. Pewnie dlatego, bo tak zdecydowaliśmy w momencie narodzin, tylko zostało nam to wykasowane. Zgoda jaką okazaliśmy miała lub ma nas doprowadzić do miejsca, które będzie dla nas wybawieniem. Dzieje się tak, ponieważ tylko niewiedza i chęć jej zdobycia prowadzi ku prawdzie, jaką jesteśmy. W tej prawdzie jesteśmy sobą, pełnią i światłem. Działamy zgodnie z głosem duszy i na cześć wyższego dobra. Poniesione straty jaki i zyski, tu na ziemi nie mają większego znaczenia, liczy się tylko to, czym wypełnimy serce, a możemy je wypełnić jedynie miłością. Miłością do siebie jaki i bliskich i wtedy możemy powiedzieć, że jesteśmy blisko celu…

Zdajmy się na los i wyższe prowadzenie, taki plan, który jest poza zasięgiem naszej świadomości. Bo nie spotyka nas nic, prócz tego, co sami sobie zaplanowaliśmy. Nadmierna kontrola zaburza naturalne przepływy i blokuje to, co powinniśmy otrzymać. Puść wszystko co Cię spina, usłysz głos serca i powstrzymaj natłok myśli. Czysty i przejrzysty umysł, połączony z głosem serca pokaże i podaruje wszystko to, czego pragniemy.

Opublikowany w ŚWIADOMOŚĆ&ROZWÓJ

Jak osiągnąć upragniony cel „metodą trzech kroków”…

Ten wpis jak i kolejne będą wskazówką, za pomocą, której postaramy się podać w trzech krokach jak poprawić, ulepszyć, wzbogacić czy zmienić swoje podejście do życia, tak  aby było ono satysfakcjonujące i zgodne z nami samymi.

„Trzy kroki do celu”…

Każdy ma przynajmniej jeden cel w życiu i choć często nie zdajemy sobie z tego sprawy jest on wpisany w naszą życiową drogę. Więc najłatwiej byłoby napisać abyś odkrył ten wymarzony i jedyny  cel i podążał ku jego realizacji….jednak ta droga jest bardziej złożona. Należy także wskazać, że tych życiowych celów może być wiele, a szukanie czy odkrywanie ich czasochłonne i meczące. Czasami również jakiś cel okazuje się celem innego człowieka, a my po prostu tracimy czas na jego realizację.

Na czym warto się skupić:

  • To czy cel jest wpisany w naszą drogę odczytamy za pomocą emocji i uczuć jakie nam towarzyszą. Wszystko co należy do nas, co jest zgodne z naszą duszą czy wewnętrznym głosem przyniesie nam lekkość działania i zadowolenie. Natomiast jeśli gdzieś po drodze czujemy zgrzyty, widzimy same poprzeczki, to możemy być pewni, że zdążamy do celu ale nie naszego. Dlatego najważniejsze jest wsłuchanie się we własne podszepty oraz  w uczucia jakie w nas wzbudzają. Pogodzenie myśli z sercem czyli wewnętrzna zgodność zaprowadzi nas do osiągnięcia celu jak najmniejszym kosztem.

  • Jak już jesteśmy zgodni na tych poziomach i mamy  gotowy zarys naszego celu, to przychodzi czas na kolejny krok czyli ubarwianie go i rozszerzanie jego perspektywy. Tak jak podczas kolorowania dobieramy czy mieszamy kolory, tak i przy realizacji celu należy bawić się swoimi możliwościami. Bo każdy posiada wachlarz pełen możliwości, zdolności, zasobów wspierających i uzupełniających się.

  • Mamy cel i rozeznanie drogi do jego osiągnięcia wiec pozostaje trzeci krok, a mianowicie przyjęcie i zaakceptowanie go. Często podczas drogi do celu tracimy siły, wątpimy w jego realizację, wątpimy w to czy zasługujemy na to, co jest na jego mecie. Sam start jest pełen pasji i zadowolenia, jednak napotkane na drodze problemy skutecznie wydłużają drogę do niego, a nawet przynoszą rezygnację. Brakuje nam siły, ponieważ próbujemy nadmiernie  kontrolować, wypalamy się oczekując na natychmiastowe efekty i rezultaty. Czasami warto tak w połowie drogi pogodzić się z faktem, że może się nie udać. Wtedy pozwolimy sobie na odpuszczenie i rozluźnienie emocji i energii towarzyszących. Bo przyjedzie do nas wszystko chciane i niechciane. Przyjęcie i akceptacja polega nie tylko na samych pozytywach ale i na pogodzeniu się z negatywami, które wpisane są w tej drodze. O czym należy pamiętać, a mianowicie o tym, aby nie wątpić w to, że zasługujemy gdyż tylko pewność osiągnięcia tego o czym marzymy da pozytywne efekty.