Opublikowany w ŚWIADOMOŚĆ&ROZWÓJ

Wyjście z iluzji…

Iluzja czyli złudzenie lub nawet cały proces następujących po sobie oglądów, poglądów, które różnią się od rzeczywistości i prawdy jaką jesteśmy. Jest także widzeniem czegoś, czego nie ma i przy okazji odzwierciedleniem kłamstw i naszych negatywnych emocji.

Istnieje ogromna grupa ludzi, którzy żyją właśnie w taki sposób, w swoim własnym świecie, pełnym emocjonalnych pułapek, zasilając energetycznie wszystko to, co są w stanie sobie wyobrazić. Każdy z nas jest po części kreatorem swojej rzeczywistości. Mówimy, że to  co w środku, to i na zewnątrz i pewnie przez nagromadzone doświadczenia, traumy, ale i także radości jesteśmy w stanie wykreować wszystko zgodnie z nasza wyobraźnią. Z jednym wyjątkiem, bo nie wszystkie wyobrażenia i pragnienia są w stanie się ziścić, szczególnie te, na których zależy nam najbardziej. Możliwe, że właśnie wtedy żyjemy iluzją ich zamanifestowania się  w naszej rzeczywistości, a one po prostu nie są nam przeznaczone. Często popadamy w uzależnienia od wyobrażania sobie życia takim jakie nie jest, a jakie byśmy chcieli, aby było. Takie „bujanie w obłokach”, ponieważ jest nam tak wygodniej, gdyż daje nam to emocjonalnie spełnienie i zadowolenie.

Ważne, aby zdać sobie sprawę z tego, co robimy ze swoim życiem. Kiedy zaczniemy pracować z podświadmością, wydobywać z niej wszystko, co nieuświadomione i rozjaśniać zepchnięte głęboko traumy, przyzwyczajenia, poglądy czy wpojone nam nawyki, wtedy iluzje zaczną pękać. Tylko wyzbycie się ich i zaprzestanie oszukiwania siebie i innych pozwoli zmienić każdy negatywny wzorzec i kierunek. Wymaga to oczywiście wielkiego samozaparcia, odpowiedzialności ale i odwagi oraz przyznania się do swoich iluzorycznych poglądów i pragnień. Tylko szczere spojrzenie na siebie i na to, co kreujemy zapoczątkuje prawdę jaką wszyscy być powinniśmy. Od tego należy zacząć, a reszta zostanie poprowadzona zgodnie z naszym prawdziwym przeznaczeniem. Jednak jest to dość trudny proces i raczej odkładany z powodu bólu i cierpienie, jakie ze sobą niesie. Trudno jest pozbyć się iluzji, w których żyliśmy od lat, które nie do końca nam pasowały, bo tkwiliśmy w nich z różnych indywidualnych powodów. To one blokowały nas i opóźniały wszystko co powinno do nas docierać oraz manifestowały się w postaci błędnego oglądu sytuacji i braku realnego spojrzenia.

Wyjście oraz przejście jest nieuniknione, ponieważ tylko wtedy pozwolimy na dotarcie do prawdziwej rzeczywistości, spokoju i szczęścia… Światło jakie rzucimy na „nieprawdę”, pozwoli także na rozjaśnienie nas samych. Wewnętrzne światełko powoli zacznie przyciągać do nas ludzi, okoliczności i zdarzenia, które będą zgodne z naszym przeznaczeniem. Wtedy obrany kierunek, taki realny, pokaże nam lekkość, prostotę życia, które tworzymy…

Opublikowany w ŚWIADOMOŚĆ&ROZWÓJ

Kiedy nie ma już wyjścia…

Droga bez wyjścia jest kolejną iluzją nałożoną przez nasz umysł po to, aby tkwić w tym, co jest nam znane. Boimy się nowości, ponieważ są nieprzewidywalne i pozbawione kontroli, a brak kontroli może wywołać ogromną panikę. Oczywiści są to kolejne, następujące po sobie iluzje, w których tkwimy. Akceptacja i poddanie jest dobrą formą wyjścia, jednak dla mnie mało skuteczną. Dlaczego?… Otóż dlatego, ponieważ nie da się w kółko akceptować tego samego, ani akceptować sytuacji, które są dla nas destrukcyjne. Jeśli tkwimy w problemach i próbujemy je zaakceptować, to liczmy się z tym, że przyciągniemy ich więcej, bo poprzez akceptację wyrażamy na nie zgodę. Nie uda się także „wałkować” tego samego problemu i ciągle zezwalać na to, aby wpływał na nas i na nasze życie. To są właśnie takie „drogi bez wyjścia”. I tu jest paradoks bo nie ma takich dróg, gdyż problem i jego rozwiązanie są tym samym. Nie widzimy tego, bo albo zbyt mocno skupiamy się na problemie, albo nieustannie poszukujemy. Dualizm i biegunowość nasz odwieczny towarzysz w ziemskiej wędrówce. Zrozumienie tego już w pewnym stopniu pozwoli na to, aby życie było tym, czym jest. Bez naszego udziału wszystko płynie i działa tak jak powinno, a problemy same się rozwiązują. To my poprzez kontrolę psujemy naturalne przepływy i dary jakie mamy w sobie.

Czemu nie widzimy rozwiązania?… Ponieważ nie jest takie jakbyśmy chcieli i nieustannie poszukujemy innej drogi. Wolimy oszukiwać siebie niż spojrzeć prawdzie w oczy, boimy się odpowiedzialności, odrzucenia lub poczucia emocji jakie niesie ze sobą porażka. Analizując i kontrolując wszystko doprowadzamy do komplikacji i powielania decyzji, które są tylko odruchem zakodowanym w naszej podświadomości. To jest taki łańcuch następujących po sobie decyzji, które nie zawsze są słuszne. Sytuacji bez wyjścia jest tyle, ile stworzymy sobie problemów. Wszystko co nas spotyka niesie ze sobą przesłanie, ale nie zawsze nam się ono podoba. Gdybyśmy dostrzegali głębszy sens w każdym doświadczeniu, to jego efekt końcowy działałby na nasza korzyść. Jeśli już musimy analizować sytuacje, to róbmy to z wyższych poziomów, takich gdzie występuje jak najmniej zła, nienawiści czy dezaprobaty. W wyższych wibracjach sprawy nie wydają się aż tak dobijające, a nawet mogą okazać się pomocne. Przecież i tak po jakimś czasie wyciągamy z rożnych zdarzeń pozytywne wnioski. I tu między innymi chodzi o ten czas, czas jaki wyznaczyliśmy sobie w tej naszej ziemskiej wędrówce. Ziemski czas jest liniowy czyli następujący po sobie. Istnieje przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. W takich przestrzeniach poruszamy się, a tylko bycie w „tu i teraz” oszczędzić nam może wielu problemów. Powroty do przeszłości lub nieustanne wybieganie w przyszłość kieruje nas w sytuacje, które są po prostu nieodpowiednie. Po co ?… Każdy sam zna odpowiedź na to pytanie, a jeśli nie, to musi zajrzeć głęboko do swojego serca, gdyż tylko tam istnieje jedyna prawda jaką jesteśmy.